Po nurkowaniu w eterze

Byliśmy, gadaliśmy, poszło szybciutko. Szkoda, że tak krótko, obaj z Pawłem mamy gadane i moglibyśmy tak dłuuugo, ale pan prowadzący nas skracał (i słusznie). Powiem szczerze, że ledwo cośmy zdążyli, bo z nurka wyszliśmy 22:10, a tu jeszcze się przebrać, sprzęt rozłożyć i przejechać pół Warszawy. Nerwów trochę było, ale dotarliśmy na czas. Kto nie słuchał, ten może sobie wejść w TEN ARTYKUŁ i tam jest ikonka prowadząca do nagrania naszej rozmowy w audycji.

Przedstawiliśmy GEPN, opowiedzieliśmy o tym, dlaczego da się nurkować także w Warszawie i okolicach. Przekonywaliśmy, że nie jest to ekstremalne doznanie i że jest nawet fajnie. Mam nadzieję, że kogoś zachęciliśmy do nurkowania z GEPNem, do nurkowania w ogóle w Polsce i w ogóle – do nurkowania! Choć o tym mogłem jeszcze długo opowiadać. Na to mi zabrakło czasu. Co i rusz spotykam się ze zdziwieniem gdy tłumaczę komuś niewtajemniczonemu, że nurkuję głównie w Polsce. „Jak to? To u nas się da?” zwykle słyszę. W oczach przeciętnych śmiertelników wody u nas są ciemne, zimne, brudne, nieprzejrzyste i ogólnie syf i malaria. Kochani, mamy piękne i czyste (jeszcze) zbiorniki, w których można fajnie nurkować. Są zbiorniki dla zielonych nurków, gdzie można przyjemnie i bezpiecznie nurkować na niewielkich głębokościach, mając widoki jak w akwarium. Dla ambitnych są ciemne i niebezpieczne głębiny, strome ściany i widoki księżycowe, ale nie jest to jedyna okoliczność, z jaką w Polsce mamy do czynienia. Uwierzcie, nie trzeba jechać do Egiptu by fajnie i „nieekstremalnie” zanurkować.

czworka_audycjaBędę Was jeszcze o tym niejednokrotnie przekonywać. Do przeczytania, usłyszenia, bądź zobaczenia!

Nocny nurek w Zielonce i nocny nurek w eter!

Jutro, to jest 21 czerwca 2013 o godzinie 23:00 zapraszam przed odbiorniki radiowe. Nastawiamy program 4 Polskiego Radia i słuchamy. Występuję ja i Paweł Kaczmarski. Będziemy opowiadać o GEPN (Grupa Eksplorująca Podwarszawskie Nurkowiska), o nurkowaniu jako takim i może też kapinkę o tymże Nurkologu. A nieco wcześniej dokonam kolejnego nocnego nurka w Zielonce. Mam nadzieję tym razem nagrać film. Trzymajcie kciuki, będzie się dziać!
PS. Startuję właśnie z kursem Rescue i od razu przymierzam się do kursu Divemaster. Uh, uh… 🙂

Narty, Zielonka i Mamucie

Nadrabiam zaległości. Powinienem częściej tu zaglądać i opisywać kolejne nurkowania, ale prawda jest taka, że co weekend praktycznie mam okazję ponurkować, więc korzystam, korzystam. A trzeba przecież opisać ostatni długi weekend. Długi weekend nurkowy w moim przypadku zaczął się 26 maja. Umówiłem się z dwoma forumowiczami: Andrzejem „Gazelą” i Jackiem „Braniolem” na wspólny wypad poznawczy (jak już wcześniej pisałem, forum jest doskonałym miejscem do poznawania innych nurków i umawiania się na wspólne wypady, czy nawet pozyskiwania stałych partnerów do nurkowania). Wybrałem na tę okazję moje ulubione jezioro Narty. Oni jeziora nie znali, miałem więc przyjemność być przewodnikiem w trakcie tej wyprawy. Nie tylko więc była to okazja do sprawdzenia się, czy pomiędzy nami wystąpi zgodność charakterów by jeździć dalej (choćby na ulubioną przez Gazelę Hańczę), ale też do sprawdzenia nowej konfiguracji kamery – uczyniłem samodzielnie coś na kształt uchwytu do kamery.

2013-06-02 11.51.44

Foto 1. „Uchwyt” z obudową i latarką.

Takie stabilizujące ustrojstwo, które chwytam pod wodą w dwie łapy, żeby obraz nie latał jak dziki (kręcenie „z czoła” nie jest dobre na dłuższą metę) i do którego przymocowana jest latarka z (na razie ograniczoną) możliwością ustawiania jej pod różnym kątem. Wyszło to całkiem nieźle, trzeba było to teraz przetestować w warunkach bojowych i zobaczyć, czy się sprawdza. Załadowaliśmy się więc w auto i pomknęliśmy nad Narty. Tu właśnie wskazuję wam na dużą przydatność forum. Można nie tylko znaleźć ewentualnych partnerów do nurkowania, ale też pracować nad optymalizacją kosztów wyjazdów. Paliwo teraz drogie, dobrze jest się umówić w jedną grupę, załadować w jedno auto i zrzucić na paliwo. A jak jeszcze do tego ktoś posiada zatankowane na weekend służbowe auto to już jest po prostu niebiańsko! Taki właśnie scenariusz przećwiczyliśmy jadąc nad Narty i mówię wam, że temat jeszcze nieraz powtórzę, bo było znakomicie, znalazłem sympatycznych kompanów do nurkowania i kosztowo takie wypady wyglądają super. Zaczęliśmy zwiedzanie Nart od nieznanej mi wschodniej strony, od bazy Akademii Podwodnej. Co nieco poczytałem sobie o tej stronie. Akademia przygotowała kilka atrakcji w swoim obszarze – mamy platformy do ćwiczeń, kilka zatopionych „atrakcji” (stara żaglówka – Orion bodajże, karoseria trabanta) i do tego podwodny las. Do tego dochodzi poręczówka, która prowadzi po sznurku po tych punktach. Co prawda nie skręca do lasu, ale resztę można zaliczyć trzymając się poręczówki. My mieliśmy plan by zacząć od podwodnego lasu, wrócić do poręczówki i popłynąć wzdłuż atrakcji. Okazało się jednak, że długa zima odcisnęła swoje piętno na wszystkich jeziorach w Polsce. Lód, który zszedł dopiero w kwietniu, spowodował, że jeziora wciąż są „zabełcone”. To wszystko, co już dawno powinno opaść na dno o tej porze roku, wciąż unosi się w toni skutecznie ograniczając widoczność. Do tego dość kapryśna pogoda, liczne deszcze nie poprawiają sytuacji. Narty więc z tej strony przywitały nas metrową widocznością przy brzegu. Nie bawiliśmy się więc w odejście od poręczówki, bo potem nigdy  byśmy jej nie znaleźli. Szliśmy równo po sznurku. Widoczność czasem się poprawiała tak do dwóch metrów, ale średnio to było jakieś półtorej metra. Ogólnie w takich warunkach zwiedzanie sztucznych atrakcji i dna nie przyniosło żadnych mocniejszych wrażeń. Wrócę tu jednak na pewno, bo baza jest bardzo wygodna, podwodny las kusi, no i dobrze wiem, że to jezioro potrafi zaoferować znakomitą widoczność. Drugiego nurka daliśmy z dobrze mi znanej i już przeze mnie opisanej strony północno zachodniej. Tu widoczność była nieco lepsza, ale też nie oszałamiająca. Ryb strasznie mało, ale chłopakom się bardzo podobało. Trochę się powygłupiali przed kamerą i po nurku zaklinali się, że będą chcieli powtórzyć to jezioro. Ja przetestowałem swój cudowny nowy uchwyt. Fajny nawet, choć i nim muszę nauczyć się dobrze pracować. Muszę też dopracować uchwyt dla latarki, ale poza tym jestem z siebie dumny jak paw, bo koniec końców przygotowałem od podstaw cały całkiem złożony sprzęt podwodny. Myślę, że sam sobie mogę przygotować odpowiednią plakietkę z certyfikatem, którego jeszcze nie wymyśliło i nie zaczęło sprzedawać (wraz z odpowiednim kursem) PADI – nurek konstruktor. A może sam zacznę szkolić i certyfikować?

No dobra, ale to był początek długiego weekendu nurkowego, w trakcie którego chciałem możliwie dużo ponurkować. Niestety, nastąpiła poważna awaria w organizmie. Proszę pamiętać, żeby dbać o swoje cielsko i odnosić się do niego z należytym szacunkiem, bo bydle gotowe zemścić się w najgorszym momencie. Siedźcie sobie potem w domu przykuci do krzesła i dławcie w sobie wściekłość na samą myśl, że właśnie ktoś gdzie rozpoczął nurkowanie, w którym mieliście brać udział. Ja miałem albo pojechać poznawać z Gazelą jezioro Piaseczno w okolicach Lublina, albo miałem eksplorować z GEPNem fort Zbarż. Zamiast tego kitowałem w domu z powodu naciągniętego mięśnia. Intensywna kuracja maściami, pigułkami i masażem (dzięki stokrotne, moja droga Żono) mięśni i w piątek mogłem pojechać na szybkiego nurka w Zielonce. Towarzystwo nie byle jakie, bo sam Kamil Jakuza Jaczyński był mi partnerem, a wokoło nas kilku starych znajomych z poprzednich imprez GEPNu, ale i też moich znajomych z wspólnych wypadów z Best Divers. Zielonkę już wam opisywałem. Zbiornik nie jest duży, nie jest głęboki, ale bogactwo litoralu, wspaniałe rdestnice, oraz gęsto rosnąca moczarka dają ciekawe środowisko do eksploracji. Znajdziemy tu obalone drzewa, zalane pomosty dla wędkarzy. Tym razem jednak szczupaków i raków nie wypatrzyłem, czego żałuję okropnie. Tutaj widoczność też była gorsza od tej, którą miałem poprzednim razem. Dziękujmy intensywnym deszczom za taki stan rzeczy.

976552_4901636579700_1874735385_o

Foto 2. Znany i ceniony w warszawskim środowisku imć Jakuza, czyli Kamil Jaczyński, ojciec założyciel Grupy Eksplorującej Podwarszawskie Nurkowiska.

977793_4901636739704_888009893_o 705136_4901637619726_889681629_o

Foto 3 i 4. Zielonka malownicza pod wodą.

Pamiętajmy, jeżeli mamy kilka dni intensywnych opadów, nie spodziewajmy się cudów pod wodą. Jeżeli do tego wszystkiego mamy całą noc ulewy, w zasadzie nurkowanie w małym zbiorniku możemy sobie odpuścić. To jest cenna lekcja, którą wyniosłem z sobotniego nurkowania. Już w trakcie nurkowania w Zielonce ogłosiłem mój plan nurkowania w jeziorze Mamucim. Co nieco na jego temat pisał i opowiadał Kamil Jakuza Jaczyński, chwaląc ten akwen i reklamując jako najfajniejszy zbiornik dla warszawskich nurków (majestatyczne ścianki, ciekawa rzeźba dna, bogata roślinność przybrzeżna, ryby). Jezioro położone jest tuż przy obwodnicy Garwolina. Zatem dość szybko znalazłem grupę chętnych do wspólnego zbadania jeziora Mamuciego. Do mojego zespołu złożonego z Jacka i Gazeli dołączył Przemek i Magda. Tak silną ekipą ruszyliśmy w stronę Garwolina. Tajną drogę dojazdową – bardzo złożoną – wyłożył mi sam Jakuza, który akurat tym razem nie mógł z nami jechać. Dotarliśmy nad wodę bez problemu, instrukcje były bardzo precyzyjne. Oczywiście sam podjazd pod brzeg był trudny z powodu nocnych ulew. Okropne błocko, wielkie kałuże. Nurkowanie jednak wymaga poświęceń, jakoś się żeśmy dostali na brzeg, przebrali w sprzęt i do wody. Pierwszy problem – awaria sprzętu. Gazeli poszedł inflator, rozszczelnił się plastik przy szybkozłączce. Próby uszczelnienia nie dały efektu, Gazela stwierdził więc, że nurkuje bez zasilania kamizelki. Nabił kamizelkę na powierzchni i potem już tylko upuszczał powietrze. Trochę ryzykownie, ale nie byliśmy na Hańczy, więc wierzyliśmy, że damy radę. Zanurzenie i kolejna niespodzianka. Widoczność tylko czasami nieco lepsza od tej, którą mieliśmy w Gliniance Cietrzewia. Niewiele miejsc, gdzie sięgała półtorej metra, głównie rzędu pół metra, a czasem nawet gorzej. Czasami nawet nie wiedziałem, że wbijam się w dno. Tak fatalnych warunków nie miałem jeszcze nigdy. Po prostu jakbym pływał w rozcieńczonym mleku. A przecież sam Jakuza chwalił ten zbiornik za niezłą widoczność, na forum też pisano, że widoczność potrafi być niezła, choć oczywiście jezioro pod tym względem bywa kapryśne. Niestety, nauka dla nas taka, by bezpośrednio po ulewach nie zbliżać się do podobnych zbiorników. Kilka zdjęć wykonałem w miejscach, gdzie było coś widać, ale ogólnie byłem mocno zniesmaczony. To miał być intensywny okres nurkowy, liczyłem na ciekawe wrażenia, a głównie spotykały mnie rozczarowania. Pogoda dla nurka ma znaczenie. Niby jest nam kompletnie obojętnie, czy pada, czy świeci słońce – przecież mamy grube skafandry i żadne warunki atmosferyczne nie są nam straszne. Jednak brzydka pogoda wpływa na środowisko, w którym nurkujemy. Należy o tym pamiętać planując nurkowania, a czasami zwyczajnie po intensywnych ulewach należy poważnie się zastanowić czy jest sens nurkować w danym miejscu.

976767_4903758152738_2026764555_o 980204_4903756752703_1513834808_o

Foto 5 i 6. Kilka miejsc na Mamucim, gdzie dało się coś zobaczyć i zrobić zdjęcia. Głównie przy brzegu – na płyciźnie.

Kolejny sprzęt

Należą się wam kolejne informacje na temat wyposażenia, które dodałem, lub które miałem przyjemność testować ostatnio. Nurkuję ostatnio jak szalony, praktycznie co tydzień gdzieś wyskakuję przynajmniej na jedno nurkowanie. Podkreślam w tym miejscu duże znaczenie forum nuras.info, dzięki któremu grono moich znajomych nurków rozrosło się niesamowicie i praktycznie cały czas mam okazję z kimś nurkować. Wcześniej było tragicznie. A teraz? Albo ktoś daje znać, że gdzieś nurkuje, albo wystarczy, że ja wspomnę i już za kilka minut ktoś odpowiada. Co jeszcze dało mi forum? Wystarczyło, że się w jednym wątku poskarżyłem, że idę na nocne nurkowanie i nie mam porządnego światła do filmowania. Za chwilę dzwonił do mnie Bartek Grynda z Gralmarine, że wysyła jednemu józefowskiemu nurkowi latarki do testów i mógłby do paczki dorzucić coś dla mnie. Genialnie, prawda? Tak więc na nocne szedłem z porządną latarką.

DSC_0050

Foto. 1. Zestaw gotowy do nurkowania na uchwycie własnej roboty. Uchwyt może nie jest szczytem finezji i funkcjonalności, ale swoje zadanie spełnia znakomicie. Światło i kamera są bardzo stabilnie zamocowane i dają możliwość doskonałej pracy pod wodą.

Niestety, nie pokarzę wam tego całego bogactwa przyrody, które miałem przyjemność podziwiać na nocnym. Udało mi się przypadkowo wyłączyć kamerę na początku nurkowania. A światło Gralmarine było tak mocne, że nie miałem jak spojrzeć na umieszczone z przodu kamery kontrolki. Nie wpadłem na to, żeby wyłączyć światło i obserwować czy miga dioda nagrywania. Człowiek uczy się całe życie, szkoda, że na błędach. Błąd to bolesny, bo na filmie miałbym trzy dorodne szczupaki, masę pięknych okoni, płoci, krąpów, raków. Umykał przede mną jakiś rosły leszcz, albo lin, nie widziałem go dobrze, bo cały czas utrzymywał się na granicy mojego światła. Powiem jedno, to światło po prostu jest rewelacyjne, miałem jasno jak w dzień. Gralmarine LED7 WIDEO ma dwa tryby świecenia – w oszczędnym włączasz 5 diod i widoczność już jest znakomita. Jak odpalisz wszystkie 7 diod, czujesz się jakbyś pływał w piękny słoneczny dzień. W żadnym trybie nie próbuj świecić sobie lub komuś w oczy. Ta lampa ma naprawdę moc. Tak samo nie radzę używać jej na powierzchni. Lampa szybko się nagrzewa i można się nieźle poparzyć dotykając obudowy. Był to mój pierwszy raz z latarką z osobnym zasobnikiem na akumulator. A do testów dostałem całkiem pokaźny i mocny akumulator 11Ah. Zamocowałem go do pasa do butli. Cały zestaw waży tyle, że spokojnie z balastu można odjąć 1,5kg. Ja nie wyjąłem, byłem przeważony, ale na płytkim akwenie mi to nie przeszkadzało. Pływało mi się stabilnie, akumulator zamocowany tak wysoko nie powodował obracania, ponieważ większość ciężaru mam z przodu.

DSC_0045

Foto 2. To moje światło – Tecline LED US15. Mocne światło, ale skupione, do filmowania, czy zdjęć nie nadaje się.

DSC_0042

Foto 3. Tryb 5 diod w Gralmarine.

DSC_0043

Foto 4. Wszystkie diody świecą.

I krótkie nagranie pokazujące latarki w akcji:

To jeżeli chodzi o światło to tyle. Bardzo dziękuję Bartkowi Gryndzie z Gralmarine za wypożyczenie sprzętu do testów. Jak będę miał budżet na oświetlenie, z chęcią wybiorę Gralmarine. Budżet jednak powinien porządny, bo tego typu światła z oferty Gralmarine swoje kosztują (ponad 2 tyś. złotych).

Kolejnym zakupem, do którego dojrzałem to sprężyny do płetw. Niby drobnostka, ale bardzo użyteczna. Długi czas zwlekałem z tym, zupełnie nie wiem dlaczego. Cała logistyka wejścia do wody upraszcza się okrutnie. Przedtem rękawice zakładałem na samym końcu, już w wodzie. Dociąganie pasków od płetw w grubych rękawicach jest sztuką trudną. Nie dość, że ciężko złapać końcówki pasków, to jeszcze obracanie się w całym ekwipunku by do nich sięgnąć to dopiero „zabawa”. Z całym moim ekwipunkiem – latarką, kamerą wejście do wody to droga przez mękę, jeszcze boksowanie się z płetwami, ludzie w wodzie czekają tylko na mnie, a ja morduję się z tym wszystkim. Koniec! Basta! Zamontowałem sprężyny, pojechałem na pierwszego nurka i stał się cud. Szast prast, byłem w wodzie, dwa ruchy i płetwy założone. Rewelacja. Jeżeli jeszcze się zastanawiasz nad sprężynami, jeżeli dalej myślisz, że to zbędny wydatek, przecież paski dobrze ci służą – spróbuj ze sprężynami! Wydatek rzędu 100zł a komfort ubierania jest nie do opisania. Teraz uważaj, bo sprężyny dostępne są w dwóch rodzajach, jeżeli idzie o montaż do płetw. Zależnie od typu płetw wybierasz model montażu. Posiadacze płetw typu jetfin zwykle dostają sprężyny w zestawie, jeżeli nie – wybierają sprężyny montowane za pomocą „pazurków”. Pozostali wybierają uchwyt „o”, który nakłada się na bolce z boków płetw.

2013-06-09 08.51.34

Foto 5. Płetwy full profeska ze sprężynami Scubatech.

To jeszcze raz gorące dzięki należą się Bartkowi Gryndzie z Gralmarine za testową latarkę!

Nurkowanie na forum

W końcu każdy z nas prędzej czy później zdecyduje się zajrzeć na jakieś forum nurkowe. Powodów ku temu jest wiele. Powodów, by tego nie robić i się przed tym bronić – też sporo. Nurkowanie na forum to nie jest rekreacja, to już jest nurkowanie techniczne. Sport ekstremalny wymagający dobrego przygotowania i jako takich umiejętności. Po pierwsze, trzeba pamiętać, że gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie. Rzucenie pytania z gatunku „potrzebuję porady” zakończy się zwykle kilkustronicową dyskusją, gdzie pojawi się mnogość opinii, w tym część kompletnie nie na temat, a sam pytający zwykle w pewnej chwili poczuje się kompletnie wykluczony z dyskusji. Po drugie, kto miał do czynienia z jakimkolwiek forum ten wie, że ciężko jest z niego wyłowić jakieś cenne, obiektywne, lub wartościowe informacje. Nigdzie nie ma poradnika, jak oceniać otrzymane informacje, na żadnym forum nie ma instytucji obiektywnego recenzenta merytorycznej strony publikowanych informacji.  Trzeba spędzić sporą ilość czasu na forum by rozpoznać autentyczne autorytety i ludzi, którzy rzeczywiście posiadają odpowiednie kompetencje by wypowiadać się na zadany temat. To jest prawdziwe oddzielanie ziarna od plew. Proces wymagający czasu i determinacji z naszej strony. Wchodząc w to ekstremalne, obce nam środowisko pamiętajmy o jego typowych mieszkańcach. W każdym środowisku for mamy do czynienia z podobnymi typami użytkowników. Nie inaczej jest z forami nurkowymi. Mamy tu licznie występujące stada okazów z rodziny „ja wiem lepiej”, które są bardzo aktywne, żerują wszędzie i w każdych warunkach nie zważając na to, czy jest to środowisko odpowiednie dla nich. Łatwo napotkać też drapieżniki z rodziny trollowatych. Najliczniejsza jest jednak grupa, która po prostu chce się wypowiedzieć  niezależnie od tego, czy mają coś ciekawego i ważnego do powiedzenia w danym temacie. Otwarte, dzikie i niebezpieczne wody polskich forów są strzeżone licznie przez różne grupy moderatorów i administratorów, którzy mniej lub bardziej ingerują w prowadzone dyskusje. Przy czym robić to będą w mniej lub bardziej mądry sposób i niejeden raz będziesz miał z nimi do czynienia. Nie będzie to zawsze łatwy kontakt, pamiętaj, że fora to wody prywatne, rządzą się własnymi prawami i logiką. Musisz akceptować te warunki, jeżeli chcesz bezstresowo eksplorować dane środowisko. Brniemy więc w gąszczu informacji, przedzierając się przez całe chaszcze chwastów merytorycznych, przebijając się przez ściany glonów zamulających nam jakąkolwiek percepcję, omijamy przeszkody i pułapki rzucane nam na drogę przez użytkowników i strażników środowiska. Staramy się znaleźć nasze eldorado, nasz cel nurkowania na forum. Nie bójmy się jednak wyzwania, ponieważ prawie zawsze osiągniemy nasz cel, a po dłuższej obecności na forum zauważymy zalety płynące z obeznania się z tym środowiskiem. W końcu nauczymy się rozpoznawać osobniki, które mogą dysponować wiedzą, której my potrzebujemy. Prawie zawsze możemy liczyć na czyjąś pomoc. Prawie zawsze znajdziemy ciekawe i przydatne informacje. W końcu zrozumiemy, że to środowisko dostarcza nam także wiele cennych informacji, których nie spodziewaliśmy się znaleźć w tym miejscu. Aktualne informacje o akwenach, na które zamierzamy się wybrać. Sytuacja pod wodą, dostępność baz nurkowych, informacje o możliwości naładowania butli, wypożyczenia sprzętu, aktualne ceny. Chcesz porównać sprzęt, chcesz obejrzeć sprzęt, który chcesz kupić – zarejestruj się na forum, jest duża szansa, że znajdziesz posiadacza danego sprzętu. Nie pytaj się o jego subiektywne odczucia, umów się z nim na wspólnego nurka. Albo sobie dokładnie obejrzysz dany sprzęt w akcji, albo nawet twój nowy znajomy z chęcią ci go pożyczy byś sam mógł się przekonać o rewelacyjności jego osobistego sprzętu.

No i najważniejsze, forum to najlepsze miejsce do zyskania nowych znajomych, przyjaciół i partnerów do nurkowania. Jesteś więc samotnikiem, który już zrobił kurs, albo dopiero się nad nim zastanawia? Martwi cię ta niepewność, czy w ogóle będziesz miał z kim nurkować, z kimś, kto podpasuje ci swoim stylem nurkowania, stylem bycia i życia? Zarejestruj się na forum. Możliwości będziesz miał bez liku by poznawać nowych ludzi, by odwiedzać nowe miejsca, zabierać się z jakąś większą grupą, dzielić kosztami dojazdu, czy organizacji wyjazdu. Na naszej internetowej scenie nurkowej występuje kilka ważnych miejsc wymiany informacji pomiędzy nurkami. Na pierwszym miejscu stawiam forum nuras.info. Najszybciej i najprościej tam trafić, dużo się dzieje, jest dużo aktywnych i regularnych użytkowników. Zwracam jednak uwagę na dość nietypowe działanie lokalnych strażników. Ci starają się głównie kontrolować kulturę i pilnować podstawowych zasad netykiety, zwracają też uwagę na to czy przypadkiem nie próbujemy uprawiać jakiejś komercyjnej działalności tam, gdzie nie jest to dozwolone. Nie zwracają jednak uwagi na jeden, dla mnie bardzo ważny, czynnik – trzymanie się tematu. W ten sposób forum łatwo zaśmieca się i zarasta rzęsą szumu informacyjnego. Wrzucamy zapytanie do wyszukiwarki tematu, dostajemy mnóstwo odpowiedzi, zwiedzamy wskazane wątki i odkrywamy, że:

– poszukiwana przez nas informacja jest w tytule jakiejś dyskusji, wchodzimy w dyskusję i odkrywamy, że tylko na samym początku ktoś o tym temacie wspomniał, potem wątek skręcił w kompletnie inną stronę,

– informacja zakopana jest w wątku, który dotyczy czegoś kompletnie innego i może pojawić się tylko z nazwy, ale wcale nie będzie rozwinięta.

Dyskusje mogą ciągnąć się przez kilkanaście stron. Czasami ciężko jest wyłowić interesującą nas informację w tym środowisku. Niemniej jednak dużo się dzieje na tym forum i obecność na nim dobrze służy poznawaniu nowych ludzi. Łatwo też tu uzyskać szybko odpowiedź na nurtujące nas pytanie. Kwestią czasu jest to, kiedy nauczymy się rozpoznawać, czy uzyskana odpowiedź jest wartościowa…

Następnie w jednym szeregu należy wymienić forum przy największym informacyjnym portalu nurkowym Divers24, forum Dive Trek Group i forum Techniki Nurkowania. Trzeba pamiętać, że forum DTG jest forem zamkniętym, do którego dostępu udziela administrator oceniając czy dany kandydat na użytkownika będzie wartościowym nabytkiem dla swojego środowiska. Z kolei forum Techniki Nurkowania skupia się na technicznej stronie nurkowania, informacje o sprzęcie, o sposobach szkolenia, technikach montażu sprzętu, technikach nurkowania i tak dalej.