Konińska Honoratka całkiem zacna

Fot. 1. (kubaCE) Akwen duży, linia brzegowa nudna, ale skarby są pod wodą.

Fot. 1. (kubaCE) Akwen duży, linia brzegowa nudna, ale skarby są pod wodą.

W trójkącie Konin, Włocławek, Bydgoszcz mamy już do wyboru kilka ciekawych nurkowisk. Jest to o tyle dobry kierunek na nurkowania, że wszystkim z Polski jest tutaj całkiem po drodze i dojazd nie stanowi większego problemu. Dla nurków podróżujących z Warszawy to już w ogóle całkiem przyjemna okolica – około dwie godziny jazdy autostradą i już jesteśmy w regionie, gdzie możemy przebierać między nurkowiskami: jeziora Budzisławskie, Powidzkie, wyrobiska Piechcin, Honoratka. Honoratka jest najmłodszą bazą nurkową. Uruchomienie – oficjalnie – nastąpi 1 maja 2015 roku. Baza póki co nie zapewnia zbyt wielu wygód, czy usług. Bicie butli odbywa się kawałek dalej – butle są przewożone przez obsługę. Na miejscu mamy wygódkę drewnianą – klasyczną, kilka stołów do skręcania sprzętu. Rozumiem, że z każdym miesiącem będzie przybywać wyposażenia. Baza deklaruje, że posiada zestaw tlenowy, ale nie mam stu procent pewności w tej materii, radzę mieć swój. Jedno, co już można zapisać na ogromny plus, to znakomicie oporęczowane i opisane trasy podwodne. Atrakcji pod wodą nie zabraknie na kilka nurkowań. Od płytkich, widokowych – z bardzo dużym lasem podwodnym na czele po średnio głębokie ze ściankami w paśmie 20 – 30m, aż po głębokie 30-40m. Wizura w kwietniu była bardzo przyzwoita. Trochę gorzej w lesie i na głębokości do dziesięciu metrów, ale poniżej było zdecydowanie lepiej. W sumie oceniam to na wizurę rzędu od dwóch do ośmiu metrów zależnie od miejsca.

Fot. 2. (kubaCE) Drzew tutaj pod dostatkiem. Nadziać się łatwo.

Fot. 2. (kubaCE) Drzew tutaj pod dostatkiem. Nadziać się łatwo.

W trakcie jednodniówki zdołałem zajrzeć do lasu i popłynąć główną poręczówką na trzydzieści metrów i po niej wrócić. Podobała mi się zwłaszcza węglowa ścianka w okolicach dwudziestu metrów, porozrzucane tam sprzęty pogórnicze robiły wrażenie. Światło z góry docierało, latarki służyły więc głównie doświetlaniu szczegółów i komunikacji. Zamierzam wracać i eksplorować pozostałe trasy. Jak na moje oko samego pływania wzdłuż poręczówek starczy na dwa dni nurkowań. Po wynurzeniu i wyjściu na brzeg czeka nas niestety jedna niezbyt przyjemna rzecz – wnoszenie sprzętu pod górkę. Akwen położony jest w niecce, samochody zostają na parkingu na górze, sprzęt trzeba znieść na plecach około dwudziestu metrów po dość stromym zejściu. Teoretycznie samochód terenowy da radę pokonać ten stok, ale widziałem jednego takiego. Nie wyglądało to szczególnie przyjemnie. Zejść to jeszcze pikuś. Potem, po nurkowaniach trzeba sprzęt wtargać. Drżyjcie „twinowcy”! Jeżeli baza nie wymyśli jakiegoś sprytnego systemu transportu ciężarów (może jakiś prosty wózek na wyciągarce) to posiadacze ciężkiego sprzętu raczej często zaglądać tu nie będą. To jest jedyna, zasadnicza wada tego miejsca. Niemniej jednak podwodne atrakcje i unikalność zbiornika wynagradzają nam wszystkie trudy związane z nurkowaniem w tym miejscu. Ceny obsługowe proste i przyzwoite – wjazd: 15zł, bicie powietrzem – 1,50zł/litr. Polecam i zapraszam, zwłaszcza, że w razie czego w okolicy mamy w czym wybierać i można sobie zaplanować bardzo bogaty weekendowy wyjazd ze zwiedzaniem okolicznych zbiorników.

Fot. 3. (kubaCE) Malowniczo tutaj, płytkie nurkowania mogą być bardzo przyjemne.

Fot. 4. (kubaCE) I te drzewa… Pisałem już? Dużo ich!

Plan nurkowiska

Plan tras podwodnych (źródło: http://www.nurclearwater.pl/baza-nurkowa-honoratka/)

Tribord Subea 500 – tanie jest dobre, bo tanie i dobre.

trib03

W moje lepkie testerskie łapy wpadł jeden z flagowych produktów decathlonowskiej marki Tribord. BCD/jacket/ kamizelka KRW czy jak kto tam to nazywa: Tribord Subea 500. Jak myślimy o produktach z sieciówek sportowych to myślimy – tanio kosztem jakości. Nie do końca ufamy, nie do końca wierzymy w te produkty. Z markami spod strzechy Decathlona chyba tak do końca nie jest. Niektóre rzeczy potrafią być wręcz drogie, a niektóre z tanich produktów potrafią zaskoczyć jakością. Brałem sprzęt na test będąc w pełni świadomym, że towar ten ma przede wszystkim znaleźć nabywcę w segmencie low cost. Spodziewałem się różnych zjawisk świadczących o minimalizacji kosztów produkcji. Przyznam szczerze, że pod kilkoma względami Tribord mnie mile zaskoczył. Zacznijmy od ceny – niecałe 650zł. Nie ma co szukać specjalnie, na polskim rynku z polskiej dystrybucji nie dostaniemy niczego w podobnej cenie. Mamy na przykład od Scubatecha BCD w cenie ok. 790zł. Najtańszy, ale wciąż bardzo mocny Liberator Sigma II od Tusy, to wydatek rzędu tysiąca złotych. Czy przy tak niskiej cenie Tribord był w stanie wykonać dobry sprzęt wypornościowy? Na pierwszy rzut oka wygląda, że tak.Zacznijmy od opakowania, ponieważ BCD przyjechało do mnie w eleganckim meshbagu. Zaskok dla mnie spory. Widziałem dostarczane od producentów BCD i to takie nie najtańsze – żaden nie trafiał do klienta w jakimś elegantszym opakowaniu poza ewentualną folią. Nie, że BCD potrzebuje jakiegoś worka do transportu na nurkowania. Większość z nas wrzuca BCD do kuwety, lub innego ogólnego wora ze szpejem i tyle. Niemniej jednak, jeżeli nie zdecydujemy się na transport Subea 500 w worku, to mamy całkiem spory meshbag to wykorzystania do różnych (niecnych) celów. Samo BCD wygląda całkiem porządnie i konkretnie. Myślę sobie, pewnie waży dużo, albo podejrzanie mało. Ważę je. Waga 3,380kg. Mój ciężki Dive System waży 4,180kg. Najlżejszy znany mi jacket waży ok. 2kg. Czyli Tribord wypada przyzwoicie w tym zestawieniu, ba – śmiem twierdzić, że tak przyzwoita waga przy tej cenie to może być jego duża zaleta. Przyglądam się kamizelce. Wszystko na miejscu i wygląda w porządku.

trib06

Mamy dwie spłuczki (jedna na prawym ramieniu, druga z tyłu na dole), inflator z opcją wypuszczania powietrza poprzez pociągnięcie całej głowicy, trzy metalowe D-ringi, stabilizujący noszak z gumową warstwą antypoślizgową, plecy wyłożone komfortową wyściółką, system zintegrowanych kieszeni balastowych, dobrze wyprofilowane pasy naramienne.

trib07

Głowica inflatora przypomina tą z Cressi, sprawdzam ustnik do awaryjnego napełniania – zdecydowanie lepszy niż w Aquatecu (który został skonstruowany przez jakiegoś sadystę – trzeba się mocno postarać by przy jednoczesnym przyciskaniu guzika spustu z pompowaniem nie przyszczypać sobie wargi), jest nawet gumowa osłona na króciec od szybkozłączki do węża zasilania z butli.

trib01trib02

Biorę więc BCD na basen przetestować go w praktyce. Montowanie sprzętu przebiega bez problemów. Butlę trzyma jeden szeroki pas z plastikową klamrą. Jednak dzięki wyściółce na płycie butla, nawet bez siatki, trzyma się mocno i stabilnie. Pas oczywiście wyposażono w gumowy stoper, a klamra pracuje dobrze i wygląda na solidną. Kieszenie na balast wpina się nieźle, choć z balastem w środku zabawa wymaga sporej precyzji. PRzy okazji, kieszenie spokojnie przyjmą po cztery kilogramy balastu. A podejrzewam, że jakby kto chciał tam upchnąć jeszcze po płaskiej kostce 1kg, też by dało radę.

trib05

Sprawdzam pracę spłuczek, wszystko działa dobrze, rozmieszczone jest całkiem wygodnie. Wypuszczać powietrze możemy na cztery sposoby, dwoma spłuczkami, inflatorem za pomocą guzika spustowego, lub poprzez pociągnięcie całej głowicy inflatora. Pasy i klamerki zapinające są dopracowane, plastik jest nie za miękki i wygląda solidnie. Pas brzuszny łatwo jest zdemontować – zatem istnieje możliwość prostej wymiany. Tak samo łatwo demontuje się wyściółkę na plecach. Jedynie taśmom ściągającym brakuje elastyczności i pracują one dość ciężko.

trib08

D-ringów na akcesoria nie brakuje. Mamy gdzie powiesić uchwyt do octopusa, na manometr. Mamy dwa dodatkowe D-ringi na dole BCD. Ta ilość w zupełności zaspokaja nasze potrzeby.

Całość zakłada się wygodnie i bez większych problemów. Nie bardzo rozumiem, po co pasy naramienne są wyprofilowane. Nigdy nie miałem problemów z pasami prostymi. Dla mnie to zbyteczny bajer, ale może komuś to poprawia komfort użytkowania. Wskakujemy do wody – BCD Decathlonu posiada wszystkie wady i zalety konstrukcji typu „jacket”. Ja wielkim fanem tego typu urządzeń nie jestem – nie lubię tego efektu bezwładności, oraz pęcherzy wokół brzuszyska. Jak na jacket jednak nosi się to ustrojstwo nadzwyczaj wygodnie i nigdzie specjalnie mnie nie uwierał – a kilka kamizelek potrafiło mnie zirytować. Fajnie, że płyta ma sztywny noszak, wyciąganie sprzętu z wody to żaden problem. Jeszcze o systemie zrzucania balastu – klasyczny, wystarczy chwycić szare uchwyty i je pociągnąć. Ciekawe, czy z czasem się mocowania nie wyrobią? Czas pokaże. Tak samo dopiero po jakimś czasie będę mógł stwierdzić, jak całe BCD znosi swoją pracę. Póki co jestem zadowolony z użytkowania.

trib04

Ja takie rzeczy „kupuję oczami”. BCD Triborda prezentuje się naprawdę zacnie i niczego mu nie brakuje. Dodatkowo urzekła mnie ta siatka. Niby zbędny bajer, ale kurde – nawet producenci premium dostarczają nam takie rzeczy w foliowych worach, albo po prostu bez niczego. A taki meshbag nawet jak nie będzie służył do transportu kamizelki, z pewnością przyda się nam do innych rzeczy.     trib09