Znowu straszyłem w radiu.

Zalegam z wpisami, ale przynajmniej innymi kanałami próbuję opowiadać o nurkowaniu. 🙂

W niedzielę 23.08.2015 o 16:00 miałem przyjemność występować przed mikrofonem Polskiego Radia w Czwórce, w audycji „Co nas kręci”. Opowiadałem oczywiście o nurkowaniu, o tym, że w Polsce można fajnie nurkować, że mamy fantastyczne nurkowiska i że my Polacy znaczymy coś na nurkowej arenie międzynarodowej. Słówko też było o tym, jak zacząć nurkować i jak wygląda podstawowy kurs nurkowania.

Gdyby ktoś nie miał okazji to TUTAJ można znaleźć nagranie audycji.

Podsumowanie GEPN 2014

W sobotę 13 grudnia o godzinie 17:00 odbyliśmy spotkanie Grupy Eksplorującej Podwarszawskie Nurkowiska podsumowujące kolejny rok naszej działalności. Kolejny intensywny rok, rok dużych imprez i coraz poważniejszych przedsięwzięć. Rok, w którym postanowiliśmy, że GEPN stanie się formalną strukturą i w ten sposób będzie można działać jeszcze skuteczniej promując nurkowanie i nurkowanie w Polsce, zwłaszcza tu u nas na Mazowszu. Miałem przyjemność przeprowadzić krótkie omówienie wydarzeń z kaledarza GEPN 2014 i zrobić krótkie podsumowanie dokonań, choć sam przyznałem się, że w związku z szalonym pomysłem zostania instruktorem nie mogłem uczestniczyć w najważniejszych wydarzeniach GEPNu w tym roku.

Pozostali prelegenci: Kamil Jakuza – opowiadał o tych najważniejszych imprezach: Pikniku, Big Jumpie i Sprzątaniu Świata. Adam Dynowski zdawał relację z nurkowania w ciekawej gliniance radzymińskiej, w której zatopione są wagoniki górnicze. Michał Gorzelak z kolei przypomniał nam uroki nurkowania w ECP, czyli już nieistniejącym nurkowisku w zalanych podziemiach elektrociepłowni pruszkowskiej.

Podsumowując ten rok w liczbach:

  • 34 imprezy GEPN w tym roku
  • 30 nurków – największa frekwencja nurków na imprezie GEPN, tyle osób nurkowało naraz – jak zwykle w Zielonce, przy okazji pikniku i sprzątania glinianek
  • 25 osób nurkowało na rozpoczęcie sezonu w maju, w Zielonce
  • 16 nurków na Diversnight
  • 15 nurków w Forcie Zbarż – popularność tego miejsca rośnie, warunki potrafią tam być czasem bardzo przyzwoite, o ile pogoda dopisuje
  • 14 nurków na Big Jump
  • 13 akwenów obnurkowaliśmy w tym roku, w tym
  • 9 nowych akwenów
  • 6 razy w naszej ulubionej zielonkowskiej Gliniance Kwadrat
  • i po 4 razy w Gliniance Mikołaj i Forcie Zbarż.

Występowaliśmy w telewizji, w radiu, prezentowaliśmy się na Nurgresie i targach Podwodna Przygoda, na festiwalu FreeFrog TV, przeprowadzaliśmy intra nurkowe w ramach pikników w Zielonce i w Grodzisku Mazowieckim.

Podsumowanie w wersji filmowej i kilka zdjęć ze spotkania:

 DCIM100MEDIA DCIM100MEDIA DCIM100MEDIA

Znowu stolica… Foto-video-relacja z Fortu Zbarż

Tak, znowu lokalne nurkowanie. Znowu z GEPNem. Ile można… Ano można, można, a nawet się chce! Tym razem zaskoczyła nas spora ilość przybyłych. Czyżby rosła popularność, czyżby ludzie nie mieli czasu wyjeżdżać za miasto, czyżby jednak popularność stołecznych akwenów rosła? Kałuże kałużami, ale nie ma co kręcić nosem, można tu wykonać całkiem fajne nurkowania. Tym razem Fort Zbarż. Miałem obawy co do wizury. Deszcze ostatnio do nas często zaglądały, był ledwie może dzień przerwy od deszczu. Jednak jak wcześniej pisałem, akwenowi trzeba dać szansę. I tym razem było sympatycznie. Widoczność była, okoliczności nurkowania całkiem zacne, ba, nawet konkretny upał i bezchmurne niebo. Tym razem jednak nie dane było mi spokojnie ponurkować i cieszyć się „samotnością” pod wodą. Momentami czułem się jak na Zakrzówku. Nurkowie obok nas, nurkowie przecinający nam drogę, nurkowie przed nami, za nami. A że zbiornik nijak nie może mierzyć się z Zakrzówkiem wielkością, woda dość szybko została zabełtana i co chwila wpływaliśmy w strefę zerowej widoczności. Aż żałuję, że nie zrobiłem tak jak Kamil i nie popłynąłem zwiedzać miejsca dotąd niebadanego, czyli części pod wiaduktem. Wychodziłem jednak z wody zadowolony. Widać, że nasze grono się powiększa, że ludzie zauważają, że da się tutaj nurkować. Na miejscu, oprócz licznych nurków, pojawił się Adam Wasiak z Freefrog.tv i nakręcił krótką relację z naszego bąblowania. Wpadli też na chwilę nasi dyżurni Ecepowcy, czyli stali bywalcy zalanych fundamentów elektrociepłowni pruszkowskiej. Sam już zaczynam marzyć o zanurkowaniu w ECP, jednak wciąż czuję, że jeszcze w sztuce nurkowej nie jestem aż tak dobry, ani też sprzętu odpowiedniego nie mam by zacząć odkrywać nurkowanie „overhead”. Na to przyjdzie czas. Tym czasem wrzucam kilka naszych zdjęć i film Adama z Fortu Zbarż. Zapraszam Was na kolejne nurkowania GEPNu, już w najbliższą niedzielę w Zielonce duża impreza GEPN pod hasłem „Bezpiecznie i czystko na Gliniankach„. Zielonka to dobry poligon dla doświadczonych i bardzo początkujących nurków.

Film FreeFrog.tv z Fortu Zbarż

DSC_0126

Fot.1. Obowiązkowe wspólne.

DSC_0112Fot.2. Tłum nurków, góra szpeju. Widok typowy raczej dla parkingów nad Hańczą, albo na Zakrzówku.

DSC_0118Fot.3. Forty czekają.

DCIM100GOPROFot.4. Rekonesans linii brzegowej.

DCIM100GOPROFot.5. Adam Wasiak biega z kamerą wśród nurków.

DCIM100GOPROFot.6. Upał, słonko grzeje niemiłosiernie, a tu trza się wcisnąć w piankę, albo w suchy skafander.

DCIM100GOPROFot.7. I jeszcze fotografowie krzyczą by poczekać, bo zdjęcie. A tu człowiek się po prostu gotuje.

DCIM100GOPROFot.8. Nareszcie w wodzie.

DCIM100GOPROFot.9. Karol w stylowym szyszaku wybiera się by zajrzeć pod arkady.

DCIM100GOPROFot.10. Łukasz kontempluje widoki.

DCIM100GOPROFot.11. Samostrzał na tle arkad.

DCIM100GOPROFot.12. Jest OK!

10333312_692103117493148_7610300899716539501_oFot.13. (autor: Kamil Jakuza Jaczyński). Zbiornik pod wiaduktem.

DCIM100GOPROFot.14. Co nur to inna konfiguracja.

GOPR2963Fot.15. Fort z bliska.

DCIM100GOPROFot.16. Tłumy pod wodą.

DCIM100GOPROFot.17. Świeżo upieczona nurczyni bardzo zadowolona.

DCIM100GOPROFot.18. Słonko i szuwary podwodne. Jak ja to lubię.

DCIM100GOPROFot.19. Dyżurny Ecepowiec z kurtuazyjną wizytą na zakończenie naszego nura.

Mazowieckie nury

Czorsztyńskie

Ostatnimi czasy nie za dużo miałem okazji do czysto rekreacyjnych nurów. Po przejściu przez mordownię w postaci kursu instruktorskiego praktycznie zdołałem tylko dać nura w Jeziorze Czorsztyńskim (wyjątkowo podła wizura po tygodniu ulew, strasznie się wkurzyłem, bo chciałem pochwalić się przed znajomymi fajnym akwenem, a tu totalne mleko pod wodą) i resztę nurów zaliczyłem tu, niemal pod domem, czyli w mieście stołecznym Warszawa. Po pierwsze, w końcu miałem okazję sprawdzić Fort Zbarż.

DCIM100GOPRO

fortzbarz_planFort Zbarż to bardzo wdzięczna kałuża (tak się już przyjęło nazywać akweny, w których my, GEPNowcy, nurkujemy). Położona w samym sercu miasta, na Okęciu, tuż obok nowej „ekspresówki”. Dojazd ulicą Wirażową, auto stawiamy na parkingu przy budynku rozdzielni, tu także możemy się przebrać. Jest to o tyle genialne miejsce, że nocne tutaj są stu procentowo komfortowe. Latarnie przy parkingu oświetlają przebierających się, wszystko widać. Parking jest elegancki, wyłożony „ulubioną” kostką, więc jest gdzie się rozłożyć na płaskim i (w miarę) czystym ze szpejem. Żadnego stania w błocku, jak leje, żadnego poszukiwania sprzętu w trawie. Potem dwa kroki do wody i siup, znikamy pod wodą.

DCIM100GOPRO

Pod wodą akwen ma sporo do zaoferowania, choć nie jest zbyt głęboki. W zbadanej części do czterech i pół metra. Jest to jego naczelna wada. Nie mam nic przeciwko płytkim zbiornikom, ba, nawet je bardzo lubię. Jednak jeżeli jest to nieduży zbiornik i nie ma zdolności do szybkiego samooczyszczania, byle deszczyk powoduje, że wizura robi się kibelkowata. I właśnie tak miałem przy każdym z dwóch nurków, jakie tam ostatnio oddałem. Wciąż daję szansę zbiornikowi, bo jest ładnie położony, ma atrakcje pod wodą i przy wodzie. Jest w nim zatopiona żaglówka, jest sporo pozostałości po zabudowaniach, pod wodą wciąż na coś można się natknąć. Jednym z zaskakujących artefaktów, zdecydowanie współczesnych, była wanna z hydromasażem. Długi czas o tym dyskutowaliśmy z różnymi nurkami, że ludziom się chce poświęcać swój czas i energię by dotaszczyć taki kawał złomu do wody i tu to utopić. Wanna w pełni akrylowa, więc nie mam pewności czy poszła tak łatwo na dno. No nic, generalnie smutne jest to, że ludzie traktują zbiorniki wodne jako magazyny na rzeczy, których nie chcą oglądać. Nie dotyczy to tylko Mazowsza. Zostawmy jednak wannę, wróćmy do atrakcji – jest żaglówka, są zwalone drzewa, jest i bogate życie – dość łatwo spotkać dorodnego szczupaka. Dużą atrakcją są tak zwane koszary szyjowe, w których stoi woda. Zbyt daleko wpłynąć się nie da, nie ma tam też jakiejś znaczącej głębokości – ledwie dwa metry. Jest to dość niebezpieczne miejsce, w które wpływamy tylko w kasku. Wynurzyć, wynurzymy się w każdym miejscu, ale nieopatrzne dotknięcie ręką cegieł uzmysławia nam jak krucha jest to konstrukcja – cegły i zaprawa, które miały częsty kontakt z wodą, po prostu rozsypują się w rękach. Jest to jednak jedyne w swoim rodzaju miejsce nurkowe, drugiego takiego nie znajdziemy. Miejsce nie ma aktualnie żadnego przyznającego się do akwenu opiekuna. Trafiają się wędkarze, ale żadne koło tutaj oficjalnie nie działa. Teren należy do Agencji Mienia Wojskowego, ale wszyscy zaznajomieni z tematem zgodnie donoszą, że sama Agencja nie chce przyznawać się do miejsca, bo nic z nim specjalnie nie da się zrobić bez ogromnego nakładu pracy. Akwen powstał z wód podskórnych, których poziom kiedyś był sztucznie obniżany z pomocą sąsiadującej „fosy”. Połączenia między zbiornikami zarosły i się urwały, woda podeszła i tak już zostało. Co ciekawe, doniesiono nam, że owa „fosa” to też fajne miejsce, bo można złapać i z dziesięć metrów i wizura niezgorsza. Koledzy ograniczyli się do spuszczenia kamery, nic nie zarejestrowali i póki co nikt nie jest w stanie potwierdzić jaki jest stan tego drugiego zbiornika.

DCIM100GOPRO

Uważam, że Fort ma potencjał i może być fajnym nurkowiskiem, o ile pogoda będzie dopisywać. Mnie pokarała i dwa razy nurkowałem po niedawnych opadach. Za pierwszym razem na nocnym coś jeszcze było widać, za drugim razem – na dziennym nurku już czasami było tragicznie (ale wannę zdołaliśmy znaleźć!). Oba nurkowania organizowałem pod szyldem GEPNu. Na obu pojawili się stali bywalcy GEPNowskich nurkowań, z którymi mi się zawsze miło zwiedza mazowieckie kałuże, tłumów jednak nie było, jakby je pogoda lekko odstraszyła. Tym bardziej byłem mile zaskoczony frekwencją, kiedy skrzyknąłem nurkowanie w Zielonce.

DCIM100GOPRO

Zwiedzanie Zielonki obiecałem kilku osobom, które zabrałem ze sobą na Czorsztyńskie. Obiecałem im fantastyczną wizurę i w duchu tylko marzyłem, by pogoda była tym razem łaskawa. Zielonka jest bardziej odporna na deszcze i lepiej znosi ulewy, niemniej jednak każdy deszcz odciska jakieś swoje piętno na wizurze. Data została wyznaczona, pogodę prognozy obiecywały znośną, ogłoszenie na GEPN poszło, że robimy nura w weekend. Z mojej strony spodziewałem się około sześciu nurków i mogłem tylko zgadywać, ilu pojawi się nurków na ogłoszenie GEPNowskie. Jakież było moje zdziwienie, gdy na miejscu pokazało się trzynastu gotowych na nurkowanie, kilku z „opcją nurkowania” (w końcu na ich nieszczęście nie zdecydowali się zanurkować) i kilka osób towarzyszących. Potem jeszcze dotarł jeden spóźnialski nurek, kiedy my już bąbelkowaliśmy pod powierzchnią. Widzę, że popularność akwenu rośnie i nie dziwota, jest to obecnie najbardziej atrakcyjny nurkowy akwen w naszej stołecznej okolicy.

DCIM100GOPRO

Tym razem na brzegu dopisali także wędkarze, których staraliśmy się nie denerwować swoją obecnością. Dobrze żyjemy z zielonkowskimi wędkarzami i nie chcemy sobie psuć stosunków z nimi. Wybraliśmy więc wolne miejsce na wejście do wody, podzieliliśmy się na zespoły i zniknęliśmy pod powierzchnią. Uff, co za ulga. Wizura całkiem pyszna, jest co oglądać, ryba też chodzi, nigdzie się nie chowa. Od razu na dzień dobry dorodny szczupaczek. Szczupaki chyba się już do nas przyzwyczaiły. Nie zwiewają od razu na nasz widok. Tak jakby zdawały się mówić na nasz widok: „O, znowu te dziwne ryby z dziwnymi wypustkami na plecach i wielkimi oczami, produkujące straszliwą ilość bąbli”. Postoją, popatrzą na nas, dadzą się opłynąć, czasem udają, że są tylko szuwarem, że to wcale nie ryba. Jak już się zorientują, że nie daliśmy się nabrać, albo poczują, że nasza obecność jest dość irytująca, wtedy jeden strzał płetwy i tylko widać kłębek drobinek unoszących się w wodzie w miejscu, gdzie przed chwilą stał szczupak. Nurkowałem tym razem z Pawłem, obaj uzbrojeni w małe kamery buszowaliśmy między gęstwinami zielonkowskiej zieleniny w poszukiwaniu ciekawych ujęć. Zabrnęliśmy aż pod drugi brzeg, pokręciliśmy się po jeziorze regularnie gubiąc kierunek (w Zielonce często sobie pozwalam na ten luksus, do powierzchni blisko, wystarczy łeb wystawić na sekundę by zorientować się, którędy do domu), odkryliśmy tym razem tylko jednego raka i żadnych innych ciekawych potworów nie spotkaliśmy. Szczupaki dopisały jeszcze dwa, ale to już taki nasz zielonkowski standard, więc o czym tu się rozpisywać. W zielonkowskiej wodzie można siedzieć ile wlezie, póki butla się nie skończy, albo póki skóra z człowieka nie zejdzie (przeszedłem z ligi piankowców do ligi sucharów, więc ten problem mi odszedł). Spędziliśmy więc dobrą godzinę i zaczęliśmy powoli zwijać się do brzegu, jeszcze czekając na pozostałych, z którymi się umówiliśmy, że po godzinie chcemy zobaczyć wszystkie zespoły na powierzchni. W tym momencie nadeszły paskudne chmury i lunęło. Niespecjalnie nam to przeszkadzało, ale co poniektórzy musieli przebrać się z pianek (w wodzie nie zmarzli, bo już miała naście stopni). A że wystąpił urzekający widok ulewy na wodzie połączony z promieniami słońca przebijającymi się na chmury na horyzoncie, szybko jeszcze ciachnąłem kilka zdjęć przy brzegu. Z wody jednak kiedy wyleźć trzeba. Wyłaziłem z niej w pełni usatysfakcjonowany, wiedziałem, że mam kolejnych fanów akwenu na swoim koncie, już tylko czekać aż urządzimy tam nocnego nura, który jest specjalnością zielonkowskiej glinianki!

DCIM100GOPRO

Podsumowanie podsumowania

W dniu wczorajszym Grupa Eksplorująca Podwarszawskie Nurkowiska zaprosiła wszystkich zainteresowanych na podsumowanie tego roku. Było mi o tyle miło, że tym razem Znakomity Dyrygent Grupy, Kamil „Jakuza” Jaczyński zaprosił mnie do zrobienia i poprowadzenia krótkiej prelekcji, która zgrabnie podsumowałaby ten rok z GEPNem. Był to mój pierwszy rok z GEPNem, zaczęty gdzieś w okolicach kwietnia a tu proszę bardzo, już miałem podsumowywać ten rok działalności grupy na scenie mazowieckiej. Przygotowałem się więc do zadania jak najlepiej potrafiłem. Zebrałem wszystkie stosowne informacje, zdjęcia, filmy i relacje, jakie pojawiały się na fejsbukowym fanpage’u i oficjalnej stronie gepn.pl. Zliczyłem, dodałem, odjąłem, pomnożyłem i podzieliłem i wyszło mi, że GEPN jest ewenementem na skalę polską, jeżeli nie europejską, a może i światową.

Grupa była w tym roku bardzo aktywna, ostro udzielała się w różnych akcjach proekologicznych, dużo szumu robiła na temat nurkowania na mazowszu, bardzo przy tym przyczyniając się do robienia szumu w ogóle wokół nurkowania. Mi z tymi działaniami jest bardzo po drodze, gdyż sam sobie wręczyłem jakiś czas temu zadanie – misję (quest!), że będzie dzielnie i mocno propagować nurkowanie w Polsce i to właśnie też GEPN robi – pokazuje, że w Polsce można nurkować, że jest to nurkowanie fajne, nie zawsze ekstremalne. A do tego, da się też zanurkować na Mazowszu, co dla wielu może okazać się poważnym szokiem.

Zamknijmy więc w kilku liczbach ten rok 2013 z GEPNem:

W sumie ponad 20 nurkowań pod szyldem GEPN:

– 2 duże imprezy ekologiczne przy wsparciu lokalnych władz i społeczności

– 8 imprez nie tylko dla nurkujących (tym kilka o randze międzynarodowej)

– 21 zorganizowanych nurkowań wspólnych

– do 31 nurków uczestniczących w jednym wydarzeniu

– do 55 zarejestrowanych osób nienurkujących biorących udział w imprezie GEPN

A gdzie nurkowaliśmy:

– co najmniej 10 nurkowań w Zielonce

– co najmniej 3 wizyty w Forcie Zbarż (w końcu muszę odwiedzić ten akwen, koledzy na spotkaniu dużo dobrego opowiedzieli o tym zbiorniku)

– co najmniej 3 wizyty w jeziorze Mamucim (w tym roku jezioro nie zachwycało wizurą, a doniesiono mi, że bywało lepiej, zobaczymy za rok)

– 2 nurkowania w Gliniance Cietrzewia (niespecjalna to przyjemność, bo wizury tam raczej nie ma, ale za to nurkowanie praktycznie w centrum stolicy to jest coś!)

– w sumie do 9 akwenów odwiedzonych (w tym jako ostatni – ten w Parku Moczydło)

To naprawdę solidny kawał solidnej roboty. Pamiętajmy, że grupa jest nieformalna, jest to po prostu spontaniczna inicjatywa nie nastawiona na żaden zysk, czy reklamę. Oczywiście, dzięki Kamilowi, o GEPNie jest dość głośno. Kamil, człowiek mający duże doświadczenie w public relations, umie zrobić odpowiedni szum, wie, gdzie zadzwonić i z kim pogadać. O GEPNie więc można było usłyszeć co nieco na antenie kilku stacji radiowych, były relacje w lokalnej i ogólnokrajowej telewizji, nie mówiąc już o Internecie. O tym właśnie opowiedziałem zebranym słuchaczom, którzy wypełnili salę na wydziale archeologii na Uniwersytecie Warszawskim. Pokazałem im przy okazji cały kalendarz imprez GEPNu w tym roku, dodając krótki komentarz i na koniec puściłem im filmowe podsumowanie tego roku. Ucieszyła mnie reakcja zebranych ludzi, a zwłaszcza Kamila, który się autentycznie wzruszył. Było, nie było, tatuś całej afery. Może nie jedyny tatuś, bo tatusiów GEPNu podobno było kilku, ale obecnie widać w działaniach GEPNu głównie jego sprawną rękę. Dziękuję więc Kamilu za ten fantastyczny rok, za wspólne nurkowania, za wspólne imprezy, do których zapraszałeś mnie nie tylko jako uczestnika, ale i jako wsparcie organizatorskie. Kolejny rok przed nami, liczę, że równie intensywny i ciekawy. Każdego, kto jeszcze nie wierzy w udane nurkowanie w Polsce, a tym bardziej w okolicach stolicy, gorąco zapraszam do kontaktu z nami. To się da i to się da robić z dużą przyjemnością.

O to fragment mojej prezentacji, filmowe podsumowanie GEPN 2013:

7691_595040940532700_325797499_n

Foto 1. Diversnight. Sprawdzanie trzeźwości uczestników. 😉

967216_528636913839770_246513061_o

 

Foto 2. Chłopaki eksplorują Fort Zbarż. Pogoda nie dopisuje, ale humory – jak widać – owszem.

560041_553951101308351_1971892835_n

Foto 3. Lato w mieście, czyli nurkowanie w Zielonce – bez termokliny.

547306_573896479313813_665686565_n

 

Foto 4. Sprzątanie Świata. Sprzątanie Glinianek w Zielonce. Sadzenie pierwszego w kraju dębu „nurkowego”. Dąb „Nitrox” wciąż sobie spokojnie rośnie na plaży w Zielonce. Zapraszamy do odwiedzania.

44609_553951094641685_2128897304_n

Foto 5. Zielonkowskie nurkowania to praktycznie zawsze duża frajda.

1012213_543016495735145_623704778_n

Foto 6. Jezioro Mamucie. Big Jump. Jak zwykle duże wsparcie brzegowe jest nam bardzo pomocne.

1010333_543016995735095_811142217_n

Foto 7. Obowiązkowe zdjęcie pamiątkowe z akcji – tutaj Big Jump.

1048136_543015285735266_861368833_o

Foto 8. Jezioro Mamucie – taka ryba!

1383402_581735048529956_1134016874_n

Foto 9. Akcja – animacja stołeczna „Now We Move” przy Gliniance w Cietrzewii.

1377504_581734958529965_1311685487_nFoto 10. Now We Move – Michał „Domel” Dąbrowski z entuzjazmem opowiada o sprzęcie nurkowym.

GEPN 2013

14 grudnia o godzinie 18:00 odbędzie się coroczne spotkanie Grupy Eksplorującej Podwarszawskie Nurkowiska. Będzie cała śmietanka (dość tłustawa) mazowieckiego towarzystwa poszukiwania nurkowalnych kałuż mazowieckich. Będzie Kamil „Jakuza” Jaczyński (wyśmienity dyrygent grupy), będzie Paweł Kaczmarski (nadworny światłolog grupy), będzie Michał Gorzelak (nadworny wybitny model do zdjęć i dostawca humoru do naszej ponurej rzeczywistości), będą wreszcie prelekcje (powyżej wymienionych – nie wszystkich i niewymienionych kilku) a potem będzie zabawa znakomita w pobliskiej Harendzie. Będzie też kawałek telewizji FreeFrogTV. Zatem zapraszam serdelecznie!

Będzie podsumowanie sezonu, opowiemy o naszych dokonaniach i zaplanujemy działania na przyszły rok. Oprócz prelekcji będzie można zobaczyć wystawę fotografii podwodnej z mazowieckich akwenów oraz oczywiście porozmawiać o nurkowaniu w Warszawie i okolicach.

Plan prezentacji:
– Podsumowanie sezonu – Kuba Cieślak.
– Proekologiczne akcje nurkowe GEPN – Kamil Jaczyński.
– Fort Zbarż i Jeziorko Mamucie – Michał Gorzelak.
– Prezentacja projektu Medycyna pod Ciśnieniem – Magdalena Starek i Łukasz Stelmaszczyk.

Kiedy? SOBOTA 14.12.2013, start: 18:00.
Gdzie? Instytut Archeologii UW // Krakowskie Przedmieście 26/28
Wstęp WOLNY

Diversnight 2013

Diversnight – kolejne wydarzenie nurkowo kulturalne pod batutą niezawodnego Kamila „Jakuzy” Jaczyńskiego, w ramach działalności Grupy Eksplorującej Podwarszawskie Nurkowiska. Tym razem mieliśmy przyjemność uczestniczyć w większym CZYMŚ. Diversnight to inicjatywa ponad narodowa. Tego samego dnia, o tej samej porze wszyscy uczestnicy włażą do wody. Dokładnie trzynaście po dwudziestej Polacy, Niemcy, Koreańczycy, Norwegowie, Kurakaończycy, Tajowie, Niemcy i wielu, wielu innych dało nurka. Nie u wszystkich pewnie była noc, ale nie o to chodzi. Chodzi przecież o nurkowanie. Kolejny dobry powód by ubrać się w piankę, zarzucić butlę na plecy i zniknąć pod powierzchnią wody. U nas oczywiście najlepszym akwenem na tego typu imprezy jest zielonkowska glinianka.

Wdzięczna pani jak zwykle przyjęła nas gościnnie, prezentując znakomitą wizurę, dobre warunki i podobno niemało ryb. Podobno, ponieważ mi tym razem niespecjalnie dopisało rybie towarzystwo. Oczywiście, spotkałem szczupaki, które tym razem miały mocne parcie na szkło, ale ogólnie rzecz biorąc byłem zaskoczony małością spotkań z rybim narodem. Ryby nie obijały mi się tym razem o maskę, nie musiałem ich odgarniać rękoma, rozpychać się i przeganiać co bardziej natrętne sztuki. Ryb naliczyć mogłem na palcach u mych dwóch rąk. Zapewne moc mojego oświetlenia (Gralmarine, dwie kule ognia posiadające w sumie jakieś piętnaście diod i dające światło identyczne z naturalnym słońcem Sahary, podłączone do „lekkiego” i „zgrabnego” kanistra wielkości dwulitrowej butelki Coli) spowodowała, że ryby uciekły w popłochu i tym sposobem zapewniłem mnogość rozrywki moim nurkującym kompanom, którzy na towarzystwo ryb nie narzekali. Ja tym razem węgorza nie spotkałem, choć go szukałem dokładnie. Liczyłem trochę na to spotkanie. Miałem przyjemność próbować nowej konfiguracji video – kamery Intova Sport HD na zgrabnym dwuręcznym uchwycie (żadna moja tandetna robota) z dwoma pięknymi ramionami dla przepotężnego światła, które mi Bartek Grynda wypożyczył, za co mu ponownie jestem dozgonnie wdzięczny.

Jak zwykle nurkowanie przeprowadziłem w moje ulubione zakątki glinianki. Wlazłem do wody, jak wszyscy, stromym zejściem tuż przed mostkiem. Poszedłem wzdłuż brzegu w lewo, pokręciłem się pod drzewami, zajrzałem pod pomosty, za szuwarki. Odwiedziłem niedawno powstałe łyse polany, dzieła wędkarzy walczących ze zbyt bujną roślinnością glinianki, spotkałem tam dwa raki amerykańskie. Ze szczupakami trzy razy się spotykałem, więc jest to chyba mój rekord. Coś mi umknęło, zdołałem tylko uchwycić chmurę mułu, która się podniosła w miejscu, z którego ów nieśmiały potwór dał dyla na mój widok. Ja tylko kątem oka widziałem blask łuski i cień sporego cielska, ale nie jestem w stanie zidentyfikować owego stwora. Poszedłem jego śladami, ale nie odnalazłem go. Szkoda. Kolejne nurkowanie nocne w Zielonce mam za sobą. Kolejne spotkanie z grupą GEPN, z bezbłędnym organizacyjnie Kamilem, światłofilem Pawłem, szyderczym Michałem G., swojskim Michałem K., uroczą Aśką i kilkoma innymi nurkami, którzy dołączyli do imprezy. Dla mnie to najpewniej zamknięcie sezonu, choć jeszcze jest cień szansy, że może za tydzień. Tak czy siak pianka się suszy, ja powoli przeglądam oferty na używane sucharki, marzę, że nowy sezon będę już mógł zacząć w suchym ubranku przed i po nurkowaniu. Marzną mi nóżki okropnie i odbiera to część przyjemności z nurkowania, choć w piance nie było mi tragicznie. Przebieranie z mokrej pianki w listopadową noc (choć zaskakująco ciepłą) przypomina mi o tym, jaka jest główna wada mokrej pianki. Suche skafandry tanieją, coraz więcej jest okazji do robienia podstawowych kursów w suchym skafandrze. Rozważcie to, a uroki polskich wód będą wam niestraszne ani trochę.

GEPN Sprzątanie Świata – Glinianki Zielonka

Galeria

Ta galeria zawiera 40 zdjęć.

W dwóch słowach podsumuję kolejną edycję Sprzątania Świata w wykonaniu GEPN. To była trzecia już impreza zorganizowana przez GEPN w ramach akcji Sprzątanie Świata. A akcja świętowała w tym roku swoje dwudziestolecie, w związku z tym dostaliśmy do posadzenia jubileuszowy dąb. … Czytaj dalej

Po nurkowaniu w eterze

Byliśmy, gadaliśmy, poszło szybciutko. Szkoda, że tak krótko, obaj z Pawłem mamy gadane i moglibyśmy tak dłuuugo, ale pan prowadzący nas skracał (i słusznie). Powiem szczerze, że ledwo cośmy zdążyli, bo z nurka wyszliśmy 22:10, a tu jeszcze się przebrać, sprzęt rozłożyć i przejechać pół Warszawy. Nerwów trochę było, ale dotarliśmy na czas. Kto nie słuchał, ten może sobie wejść w TEN ARTYKUŁ i tam jest ikonka prowadząca do nagrania naszej rozmowy w audycji.

Przedstawiliśmy GEPN, opowiedzieliśmy o tym, dlaczego da się nurkować także w Warszawie i okolicach. Przekonywaliśmy, że nie jest to ekstremalne doznanie i że jest nawet fajnie. Mam nadzieję, że kogoś zachęciliśmy do nurkowania z GEPNem, do nurkowania w ogóle w Polsce i w ogóle – do nurkowania! Choć o tym mogłem jeszcze długo opowiadać. Na to mi zabrakło czasu. Co i rusz spotykam się ze zdziwieniem gdy tłumaczę komuś niewtajemniczonemu, że nurkuję głównie w Polsce. „Jak to? To u nas się da?” zwykle słyszę. W oczach przeciętnych śmiertelników wody u nas są ciemne, zimne, brudne, nieprzejrzyste i ogólnie syf i malaria. Kochani, mamy piękne i czyste (jeszcze) zbiorniki, w których można fajnie nurkować. Są zbiorniki dla zielonych nurków, gdzie można przyjemnie i bezpiecznie nurkować na niewielkich głębokościach, mając widoki jak w akwarium. Dla ambitnych są ciemne i niebezpieczne głębiny, strome ściany i widoki księżycowe, ale nie jest to jedyna okoliczność, z jaką w Polsce mamy do czynienia. Uwierzcie, nie trzeba jechać do Egiptu by fajnie i „nieekstremalnie” zanurkować.

czworka_audycjaBędę Was jeszcze o tym niejednokrotnie przekonywać. Do przeczytania, usłyszenia, bądź zobaczenia!