Hi-Max – witaj mocy

Oświetlenie nurkowe to rzecz wręcz niezbędna, jeżeli wchodzi się w ten sport na poważnie. W kraju latarkę należy mieć praktycznie na każdym nurkowaniu, jeżeli zamierzamy schodzić około dziesięć metrów i niżej, za granicą przydaje się w dużo głębszych miejscach. A poza tym są jeszcze kapitalne nocne nurkowania. Na rynku mamy do wyboru masę fajnych latarek. Jest gruba latarek wysokiej klasy produkowanych przez firmy o ugruntowanej pozycji na międzynarodowym rynku nurkowym – mowa tu o Ammonite, Light4Me, Gralmarine chociażby. Zaglądanie w ich cenniki przyprawia jednak o delikatny zawał serca. Chcemy mieć moc, musimy wysupłać czasem i grube tysiące. Przy mniejszych latarkach jest już nieźle, ale nie tak, żeby było jakoś super okazyjnie. Są też latarki budżetowe. Ma je w ofercie Decathlon, są też różne wynalazki pałętające się po zakamarkach centrów nurkowych – klasycznie taka latarka wykonana jest z jakiegoś plastiku w oczo-walącym kolorze, często wygląda wręcz … amatorsko. Każdy posiadacz takiej latarki albo nie przejmuje się swoim amatorskim wyglądem, albo latarką niespecjalnie chwali się na nurkowiskach. Nie mówiąc już o mocy tych latarek – bździdełka ledwo nadają się na polskie warunki. Niezbyt bogaty nurek ma więc niezły orzech do zgryzienia. Oczywiście, może sobie zapewnić latarkę typu „backup” z gamy latarek lepszych i tutaj czasami stosunek mocy do ceny jest bardzo przyjemny. Ja sam pływam na tecline’owym LED US 15, choć trzeba przyznać, że jej chiński rodowód jest bardzo oczywisty. Wystarczy poszukać i zobaczyć, że ta sama latarka sprzedawana jest pod innymi logami przez różnych polskich dystrybutorów a jest to identyczna konstrukcja. Za logo Tecline w tym przypadku trzeba zapłacić więcej. Latarka ma fajne parametry i mi póki co wystarcza, choć ja wciąż marzę o porządnym świetle video. W końcu filmowanie sprawia mi dużo frajdy. A tu już wyboru specjalnie nie mam. Testowałem kilka rozwiązań „budżetowych”. V-pro od Gralmarine (2880zł) – cena wysoka, a ja nie byłem zachwycony pływaniem z tymi dwoma „gaz-rurkami” o gracji i elastyczności szpadla. Oświetlenie duże i mało poręczne, niewielki zakres regulacji kąta świecenia. Testowałem Light4Me GoPro 1800 lumenów. Fajne światełka (w sumie ok. 1200zł), jednak wszystko na goodmanie, który najszczęśliwszym uchwytem do oświetlenia i kamery video nie jest, do tego króciutkie ramiona i brak adaptera do kamery, pod którą zestaw podobno powstał. Byłem najbliżej kupienia tego zestawu, ale w końcu się wycofałem z pomysłu. Czekałem na coś, co spełni moje oczekiwania i nie będzie kosztować tyle, co używany samochód. Okazuje się, że wreszcie jest nadzieja. Na polskim rynku pojawiła się firma Hi-Max. Od pierwszych sygnałów na ten temat strzygłem uszami i podpytywałem o nie wszystko wiedzącego o oświetleniu Pawła Kaczmarskiego (pmk – publikacje na Nuras.info). W końcu mogły wpaść w moje łapy latarki od Hi-Maxa. Umówmy się od razu – to latarki o chińskim rodowodzie, jednak wygląd mają klasyczny, nurkowy – „techniczny”, a gwarancja jest polska i realizowana jest tu w Polsce bez konieczności wysyłania do Chin, albo czekania na części z Chin. W tych latarkach najważniejszym atrybutem jest stosunek mocy do ceny. Nie oceniam tu ilości lumenów podawanych przez producenta. Do pomiarów lepszy jest zdecydowanie Paweł Kaczmarski (Nuras.info, numer 2/2015). Oceniam je tylko pod kątem użyteczności. W paczce z Hi-Maxa dostałem spory wybór latarek do testów, oprócz wspomnianego oświetlenia do video – 2x Hi-Max X8 z podstawą do aparatów i gopro, z ramionami koralikowymi, przyszły:

– H01 – „dzielona” – ulubiony typ oświetlenia w Polsce – światło na goodmanie z zasobnikiem na ogniwa. Deklarowana moc 3500 lm, kąt świecenie 9 stopni, 3 diody Cree XM-L U2.

– X7 – „duża”, również 3500 lm, ale światło zamknięte z ogniwami w jednej podłużnej obudowie.

– H10 – „strobo”, mniej lumenów, skokowy wybór trybów świecenia, łącznie z miganiem.

– H7 – „suwak”, płynna regulacja świecenia za pomocą suwaka, cienka podłużna obudowa.

– X5 – „backup”, bardzo poręczny i mocny backupik.

DSC_0025

Fot. 1. Od lewej „Duża”, „Suwak”, „Backup”, zestaw video i „Dzielona”.

Zabrałem całe pudło świateł i aku na naszą wyprawę na Zakrzówek by wspólnie z nurkami potestować te światełka. Niestety, praktycznie nie było okazji potestować „strobo”, a do H01 też muszę się jeszcze poprzymierzać by w pełni (d)ocenić to światło. Ja skupiłem się na zestawie do video.

2x Hi-Max X8. Dwa niewielkie światełka, każde mające dawać po 860 lm, wyposażone w pojedynczą diodę Cree XM-L U2, kąt świecenia fajny, bo 120 stopni, każde zasilane jednym ogniwem 18650. Do testów miałem dostarczone całkiem zacne ogniwo produkcji Hi-Max. Latarki pracowały kilka nurkowań dziennie i nie zauważyliśmy spadku mocy. Podstawa zestawu daje możliwość montażu kamery GoPro (w zestawie adapter pod GoPro), lub innego aparatu, lub kamery kompaktowej. W centrum podstawy znajduje się standardowy gwint foto. Dwa duże ramiona koralikowe oddalają światło od kamery i pozwalają ładnie układać światło wedle życzenia. Jeden z testerów zauważył, że ramiona są dość masywne, a zaciski pomiędzy koralikami nie dość mocne i ramiona miały tendencję do zmiany ułożenia w przypadku dość dynamicznego płynięcia, a pierścienie włączania mogłyby być większe. Ja tego nie zauważyłem i nie miałem takich kłopotów. Podstawa z ramionami zdecydowanie najlepiej mi się spodobała w zestawieniu z wcześniej testowanymi zestawami video. Zestaw jest poręczny, ustawny, nie musimy go specjalnie przerabiać, a w przypadku transportu można go ładnie rozłożyć i skompaktować. Wszystkie elementy pracowały dobrze, nie widziałem specjalnie żadnych wad typowych dla tanich produktów. Same latarki dawały ładną, mocną poświatę o szerokim kącie spełniając swoją rolę przy doświetlaniu fotografowanych elementów. Oczywiście ilość światła tych dwóch latarek nie powala i nie zastąpi profesjonalnego zestawu, niemniej jednak na tle konkurencji w tej klasie wypada bardzo dobrze. Za cenę rzędu 1200zł otrzymujemy bardzo fajne światełka, dobrą podstawę i długie ramiona koralikowe. Jak dla mnie zestaw rewelacyjny.

X5 – „backup”, kolejny hicior wyjazdu. Wszystkim testującym przypadł do gustu. Mały, ale potężny. Taki niepozorny liliput. Widzisz takiego, śmiejesz się z niego, odpalasz, walisz sobie nim po oczach i ślepniesz. Lekki, poręczny i od biedy posłuży nurkowi za główne światło. W końcu ta sama dioda, ale skupiona w lustrze dającym 7 stopniowy kąt świecenia. Producent deklaruje 1100 lm. Porównywałem go z różnymi światełkami, w tym z moim osobistym. Dużej różnicy nie widziałem, porównywaliśmy to światło też ze starszymi braćmi z Hi-Maxa i też uważaliśmy, że to światło wcale nie blednie przy nich. Dorzucić tylko trytytkę, karabińczyk i mamy backupowe światło idealne. Producent deklaruje, że przy dostarczonym ogniwie 18650 latarka poświeci około 65 minut. My bez ładowania obsłużyliśmy coś koło tego i to w zimnej zakrzówkowej wodzie. Światło do końca świeciło mocno. Sugerowana cena detal 250zł i już wiemy, że to będą ludzie kupować.

– X7 – „duża”,  3500 lm, Rzeczywiście latarka spora, potężniejsza od mojego LED US 15, przy czym niespecjalnie było widać tę moc. To solidne, duże światło, które jednak jak na tą ilość diod moim zdaniem powinno wypaść lepiej. Zabrałem ją na jedno nurkowanie, generalnie oswojony jestem z latarką podobnych gabarytów i mi nurkowało się z nią dobrze. Wracałem jednak z poczuciem, że w tym zestawieniu mój LED wygrywa stosunkiem wielkości do mocy. Ceny również.

– H7 – „suwak”, płynna regulacja świecenia za pomocą suwaka, cienka podłużna obudowa. Suwak jest bardziej smukły, lżejszy od X7. Mamy też trzy diody, jednak mniejszą moc świecenia. W ręku leży ona zdecydowanie lepiej niż X7, dużo fajniej pracuje w trakcie nurkowania, a moc ma całkiem przyzwoitą. Gdybym miał do wyboru wymienić swojego LEDa na jedno z tych dwóch świateł, zdecydowanie wybrałbym H7. Jedynym minusem tego wyboru jest suwak – niestety okrutnie łatwo jest przez przypadek poruszyć tym suwakiem, gasząc sobie światło, albo wręcz odwrotnie, nieopatrznie je włączając.

Światła Hi-Maxu to zapełnienie pewnej niszy, którego mi szczególnie brakowało na naszym rynku. W bardzo przystępnej cenie dostaję światło o dobrych parametrach, z polską gwarancją i jeszcze do tego wyglądające tak, że się za nie wstydzić nie muszę na nurkowisku. Nie są to światła wolne od wad, ale nawet droższym kuzynom zdarzają się różne wady, a tu ogromną zaletą jest cena. Liczę, że wkrótce będę mógł przetestować porządnie „dzieloną”, „strobo”, a jest też mowa o mocniejszej wersji oświetlenia video. Będzie co testować!

DSC_0030

Fot. 2. i 3.  Światełka z bliska.

DSC_0029

Light 4 Me Go Pro 1800 lumenów

l4m001 Do Dahabu jechałem z mocnym postanowieniem, że nakręcę dużo materiału video. Do torby wrzuciłem więc moją wysłużoną GoPro Hero 1 i zacząłem rozglądać się za jakimś poręcznym, lekkim (lotnicze ograniczenia wagowe bagaży są dla nurków prawdziwą torturą) oświetleniem. Testowałem już różne potężne oświetlenia z oferty Gralmarine. Czas by sprawdzić ofertę konkurencji. Na egipski wyjazd zabrałem ze sobą oświetlenie Light 4 Me Go Pro. Zestaw do testów wypożyczyłem z Shop4divers.eu. Od razu podkreślę wielką zaletę tego zestawu, czyli jego wymiary i waga. Po odpowiednim złożeniu zestaw możemy włożyć do niewielkiej płaskiej torby 24x17cm. Sam zestaw, bez akumulatorów waży 921g. Wyniki więc doskonałe by zestaw stał się naszym podróżnym kompletem oświetleniowym. l4m002

Testowy zestaw dostałem w przepięknej miękkiej walizeczce, ale natychmiast ją skreśliłem z listy rzeczy do spakowania – była za duża. l4m003Parametry załączonych świateł nie urywają głowy. Każda z latarek wyposażona jest w diody Cree z serii XPG. Daje to nam około 900 lumenów na każdą latarkę z zestawu. Kąt światła 120 stopni. Na zdjęciu poniżej widać jak światło rozkłada się na powierzchni płaskiej.  l4m004 l4m005W zestawie podoba mi się na pewno jego kompaktowość, lekkość i poręczność. Idealne rozwiązanie na dalekie wyprawy nurkowe, gdzie nie idzie o moc oświetlenia, ale o jego minimalne wymiary. Wprost idealnie zestaw wpisuje się w przeznaczenie GoPro jako aparatu/ kamery, którą możemy zabrać wszędzie. Małe, zgrabne i poręczne. Przy czym pamiętajmy, że jeżeli chcemy zminimalizować przypadkowe ruchy i drgania kamery w trakcie filmowania, zapomnijmy o trzymaniu zestawu w jednej ręce. Uchwyt Goodmana da się jednak nieźle trzymać w dwóch rękach, a zabezpieczyć zestaw przed zgubieniem można dokładając opaskę na rękę (nie wchodzi w część zestawu).

Są i wady zestawu. Zestaw stworzony pod GoPro, ale jednak patent na zamontowanie kamery trzeba wykombinować samemu. Producent sugeruje wykorzystać przylepny uchwyt z podstawowego setu GoPro, przewiercić go i przyśrubować dołączoną śrubką. W moim odczuciu jeżeli zestaw jest reklamowany jako zestaw GoPro, to małym nakładem producent powinien zadbać o to by szczęśliwy nabywca zestawu nie musiał go przygotowywać do pracy z kamerą.

Lampy znajdują się bardzo blisko kamery, co może wpływać na jakość doświetlania planów (a raczej ich prześwietlania przy bardzo bliskich obiektach). Trudno ustawić światła tak by efektywnie rozłożyć poświatę i pracować z cieniami. Zestaw warto wyposażyć w dodatkowe przeguby dla oświetlenia by poszerzyć jego możliwości i odsunąć latarki od kamery.

Dołączone latarki czerpią prąd z akumulatorków 18650 (nie wchodzą w skład zestawu) dających średnio 3000 mAh (warto poszukać dobrych akumulatorków o wysokich parametrach, na tym zakupie nie warto oszczędzać), na tygodniowy wyjazd zabrałem ze sobą ładowarkę do nich, ale ani razu nie odczułem potrzeby skorzystać z niej, choć latarki pracowały pod wodą dość regularnie.

1800 lumenów to niedużo. GoPro Hero 1 w ciemnych warunkach potrzebuje zdecydowanie więcej lumenów. Niemniej na wody ciepłe, słone i doświetlone pięknym egipskim słońcem jest to zestaw wystarczający. Zwłaszcza, że całość kosztuje około 1200zł więc są to naprawdę niezłe pieniądze za taki zestaw. Największą zaletą zestawu jest jego kompaktowość i lekkość – żadnych zewnętrznych czy zamontowanych na sztywno ciężkich zasobników na akumulatory, żadnych kabli i długich ramion. Taki fikuśny zestaw mini video dla fanów małych kamer (niekoniecznie GoPro, w końcu na rynku jest coraz szersza oferta kompaktowych kamer nurkowych).

Zestaw przetestowany dzięki uprzejmości:

logo

Światło nurkowe w sam raz

Poczułem potrzebę wypowiedzenia się w temacie opisanym przez mojego dobrego przyjaciela, Pawła Kaczmarskiego (obecnego na forum Nuras.Info pod pseudonimem „pmk”), który na forum, oraz przez ostatnie dwa numery Nurasa dokonał fantastycznych testów latarek w grupie cenowej do tysiąca złotych. Paweł podszedł do tematu bardzo profesjonalnie, zrobił bardzo rzetelne porównanie parametrów dostarczonych do testów latarek. Dzięki temu otrzymaliśmy bardzo dobry zestaw informacji o latarkach, które z powodzeniem mogą służyć za główne światło dla rekreacyjnego nurka. Wcale nie musimy wydawać dwóch tysięcy polskich złotówek, uzbrajać się w ciężkie zasobniki z akumulatorami i bardzo profesjonalnie wyglądające głowice latarek zamontowane na uchwycie Goodmana. Jeżeli mamy dużo pieniędzy, kupujemy sobie światło ostrego, letniego, południowego słońca w bezchmurny dzień na Karaibach. Zdolne oślepić nawet już na wpół oślepłego nurka z odległości czterdziestu metrów. Dzięki takiemu światłu jesteśmy widziani z powierzchni, nawet jeżeli siedzimy na trzydziestu metrach najbardziej zabełtanego bajora, ale też musimy uważać, bo jakiś samolot może uznać, że właśnie wskazujemy mu naszym światłem miejsce lądowania. Świecenie sobie takim światłem w oczy nie tylko powoduje oczywistą ślepotę, ale też ścina białko w oczach i gotuje mózg na twardo. Odpalanie takiej latarki nie będąc w zanurzeniu dozwolone jest tylko w najgrubszych hutniczych rękawicach, gdyż obudowa osiąga temperatury godne powierzchni słońca.

Jeżeli jednak nie mamy na koncie nudzących się dwóch tysięcy złotych z jakimś miłym ogonkiem, wtedy zaczynamy eksplorować te niższe półki, omijane przez nurków technicznych i „technicznych” (czyli takich, co mają pieniądze, ale jeszcze nie umiejętności). Okazuje się, że wcale nie ma na tych półkach obrazu nędzy i rozpaczy, jest w czym wybierać, a światła sprzedawane jako „backup” wcale nie muszą być światłem zapasowym – używać tylko w ostateczności, jeżeli twoje główne boskie światło przestanie świecić swoją boską mocą. Okazuje się, że półki wręcz uginają się pod dużą ilością propozycji latarek rodzimej i zagranicznej produkcji – latarek mocnych, solidnych, wytrzymałych i świecących bardzo dobrą wiązką światła. Nie musimy kupować uroczo żółtych, plastikowych lampek, które środowisko uznaje jako dobre dla dzieci, albo pseudo turystów nurkowych w Egipcie. Mamy do dyspozycji solidne metalowe maczugi, które w razie czego mogą służyć za całkiem skuteczne narzędzie do samoobrony przed rekinami, czy nachalnymi nurkami, którzy próbują się przyssać do naszego powietrza.

Jak już wiecie, ja sam wybrałem Tecline’a LED US 15. Tecline to polska marka, sama latarka produkowana jest w Azji. Latarki porównywalne do Tecline LED US 15 znajdziecie w ofercie Gralmarine, Light4me, Light Monkey. Mowa tu głównie o latarkach w przedziale cenowym 300 – 400zł. Niektóre opcje będą droższe. Co mi się spodobało w Tecline to stosunek ceny do mocy i jakości latarki. Za trzysta z kawałkiem dostałem latarkę, dokupiłem porządne akumulatorki (zwracam uwagę, że wcześniej producent wypuszczał latarki z instrukcją zakazującą używania akumulatorków), do tego solidna ładowarka do akumulatorów (do latarki wkładamy trzy pociski, dobrze więc by ładowarka mogła ładować nieparzystą liczbę aku). Producent deklaruje dużą ilość lumenów. Tak dużą, że całe środowisko nurkowe (nawet to znające się na technicznej stronie świecenia) nie wierzy producentowi. Wiem tylko, że LED US 15 daje mi mocne światło na pięć, sześć normalnych nurkowań, potem moc światła spada i warto podładować aku.

Paweł do testów wyciągnął z Gralmarine latarkę KX Spot – nie widzę jej teraz w ofercie, rozumiem, że to chwilowe. Wersja KX Spot T może też być ładowana akumulatorkami R14. Wersja bez T może być tylko zasilana bateriami zwykłymi bądź alkalicznymi. Wymiary i kształt zbliżone do Tecline’a. Parametry także. Pawłowi jednak trochę bardziej przypadła do gustu Gralmarine – subiektywna to ocena. Rozumiem jeden zarzut wobec Tecline’a – żebrowanie wokół głowicy, które nie ma żadnego praktycznego zastosowania, za to świetnie zbiera drobne kamyczki i brud. Ja na to kompletnie nie zwróciłem uwagi, dopóki Paweł o tym nie napisał. Rzecz to względna, ale na pewno Gralmarine tu wygrywa, bo takiego żebrowania nie posiada. Gralmarine za to jest ciut droższy. Wybór należy do was, oparty raczej na zaufaniu do danych marek, niż na parametrach, bo te są niemal identyczne.

Mi za to w moje testerskie ręce wpadła latarka KX Narrow. Paweł miał ją wcześniej i zdołał wykonać wszystkie pomiary parametrów, pozwolę sobie więc tylko przedstawić te wyniki, a sam skupię się na wrażeniach z użytkowania. Pierwsza, najważniejsza rzecz to wielkość latarki – króciutka, poręczna i bardzo solidna latarka. Średnica podobna do tych poprzednich latarek, ale latarka jest za to o co najmniej połowę krótsza. Kapitalna więc latarka, tym właśnie wygrywająca z moim Teclinem i z KX Spot. Tamte to takie miecze dwuręczne. Spokojnie mogą służyć do zabaw w rycerzy Jedi. Jeżeli jednak mają sobie wisieć nieużywane, albo spoczywać w kieszeni podczas nurkowania, wtedy zauważamy ich nieporęczność. Kieszenie w naszej kamizelce, czy suchym skafandrze powinny być długie, żeby pomieścić te maczugi. A jak je powiesić, to warto jakoś jeszcze złapać dodatkową gumką by nie przeszkadzały zwisając bezwładnie. I tutaj wkracza króciutki KX Narrow, taki knypek chowający się niemal w pięści, ale nie jest to byle trzcinka, ale kawał granatu, który parametrami za daleko nie odbiega od dłuższych braci. Moc świecenia oczywiście niższa, długość świecenia na dostarczonym akumulatorze też słabsza, ale nie są to parametry złe. To fajna konstrukcja dla ludzi, którzy chcą mieć dobre, mocne światło, ale nie mają bądź nie lubią zajmować sobie miejsca długimi pochodniami. Taki „krasnal” spokojnie zmieści się w każdej kieszeni, a powieszony bez żadnej dodatkowej gumki przytrzymującej w ogóle jest niezauważalny. Jedyne, co przyprawia o ból głowy to cena. Jak zobaczyłem cenę tego skubańca to złapałem się za głowę. Ponad siedemset złotych. Wniosek jest taki, chcesz oszczędzić miejsce, musisz wydać więcej. W zestawie jednak od razu otrzymujesz akumulatorek i ładowarkę. Oczywiście zapewne można znaleźć akumulator o lepszych parametrach, bo ten w moim testowym zestawie po drugim nurkowaniu już nadawał się do ładowania – moc świecenia dość szybko spada.

Tym sposobem zauważyć jest łatwo, że przeciętny rekreacyjny nurek, który nie musi pod wodą kręcić filmu klasy kinowej, nie znajduje przyjemności w wypalaniu wszelkim wodnym stworzeniom oczu swoim super HIDem z akumulatorowym zasobnikiem wagi amerykańskiej półciężarówki, może spokojnie zaplanować swój latarkowy budżet w kwocie do tysiąca złotych.

Kłopot się robi, jak zapragniemy filmować nasze nurkowania, bo wtedy można kombinować nawet z tego typu latarkami, ale należy dokupić, albo zamówić u producenta odpowiednie rozwiązania (Gralmarine bez problemu prawie każdą swoją latarkę przystosuje do świecenia rozproszonym światłem), które spowodują, że te punktowe latarki zamienią się w lampy wideo, no i dla przykładu, żeby przyjemnie doświetlić plan filmowy podczas nocnego nurkowania musielibyśmy się wyposażyć w co najmniej dwie latarki typu LED US 15. Do tego trzeba pomyśleć o wygodnych ramionach dla latarek, połączonych z naszą kamerą, o jakimś uchwycie na to wszystko, no i pieniądze same uciekają w popłochu z portfela.

Powyższe grafiki i zdjęcia przygotowane przez Pawła Kaczmarskiego (pmk).

Artykuły Pawła dostępne są w numerze 44 i 45 z 2013 Nuras info.

Zapraszam do ich lektury, kawał solidnej roboty.

A na koniec jeszcze krótki filmik, który już gdzieś kiedyś publikowałem. Na filmiku zobaczycie, o ile „gorsze” jest światło Tecline’a od tego super boskiego światła 7 LED WIDEO. Nie porównujcie tylko właściwości oświetlenia. US 15 jest latarką punktową – sygnalizacyjną – służy do punktowego oświetlania i komunikowania się pod wodą (tak, podstawiamy latarkę pod maskę i udajemy ducha robiąc głupie miny). A 7 LED WIDEO to potężny zwierz do kręcenia filmów w totalnym mroku. Latarka mocą przyćmiewa pełnię księżyca, powoduje, że bledną gwiazdy, producent powinien na obudowie pisać, żeby nie celować światłem w inne planety, gdyż efekt może być podobny do tego, co potrafiła zrobić Gwiazda Śmierci z Gwiezdnych Wojen.