Archiwa tagu: imprezy nurkowe

X Nurkowy Festiwal Mocy

Okrągła edycja NFMu wymaga porządnego podsumowania. W końcu dziesięć razy już spotykaliśmy się na Kulce (Ośrodek wypoczynkowy „Nemo w Kulce” nad jeziorem Łęsk) by przetestować sprzęt oświetleniowy, grzewczy, ponurkować i pointegrować się między nami, nurkami w zimowy czas.

Nie jest to moja dziesiąta edycja. Imprezę zacząłem przejmować od pomysłodawcy imprezy, Tomka Grzyba z Shop4divers chyba gdzieś w okolicach trzeciej edycji, ale po drodze jeszcze zrobiliśmy wspólnie różne inne imprezy (co najmniej jedno Nurkowe Pożegnanie Lata), więc już trochę lat upłynęło na organizacji. Impreza nigdy nie była spektakularna, ograniczeniem dla niej jest sezon zimowy, kiedy wielu krajowych nurków jest raczej nieaktywnych (troszkę to zmienił Deepspot), ograniczeniem jest też pojemność noclegowa ośrodka wypoczynkowego (niecałe 100 miejsc noclegowych) i w końcu sama tematyka imprezy. Formuła w głównej mierze skierowana jest do niszy w niszy rynku – ludzi, którzy są gotowi wchodzić do wody w najzimniejszym okresie roku. Nawet pomimo obietnicy ciepła, jaką dają elektryczne systemy grzewcze, wciąż wielu uważa, że nurkowanie ma sens tylko w ciepłych okolicznościach przyrody: wolą nurkowanie w Deepspot, albo wyjazd do ciepłych krajów, albo czekają z nurkowaniem do wiosny.

Tym bardziej cieszyła mnie tegoroczna frekwencja, przebijająca wszystkie dotychczasowe. Zbliżyliśmy się maksymalnie do limitu noclegowego ośrodka. Pod koniec już miałem kłopot z układaniem ludzi w pokojach, bo nie każdemu pasowało podwójne łóżko dzielone z obcym, albo spanie w czteroosobowym pokoju z mistrzami nocnego piłowania i nosowego chrobotu (to uwaga do moich współlokatorów).

Sprzętowo w tym roku mieliśmy naprawdę ciekawy wybór sprzętu do testowania. Zaczynając od nowej oferty odzieży grzewczej od rodzimego Kwarka: rękawice, kamizele, skarpety, kompletne ocieplacze. Wszystko oparte o sprawdzone polarowe konstrukcje tej firmy. Obowiązkowa obecność firmy Santi z jej systemami grzania i zasilania: nowe baterie Blue Power, termozawory i przepusty na kable zasilania, do tego też wybór ocieplaczy Heating Flex 2.0, rękawiczek i troszkę tradycyjnego sprzętu: ocieplacze Kango, produkty Avatar itd. Nie mogło też zabraknąć Ammonite System, które od kilku lat oferuje swoje termozawory z w pełni obrotową głowicą z przyłączem węża inflacyjnego, do tego ich baterie i oświetlenie.

Na polu oświetleniowym mieliśmy do wyboru światła firmy Hi-max (w tym premierowe światełko oznaczone roboczo H8 – następca popularnego „suwaka”) i nowość: światła Divepro w tym roku zaprezentowane polskim nurkom przez importera Extreme Divers z Lublina.

Ciekawymi nowinkami dla testujących były testowe jednostki komputerów firmy Shearwater, oraz kolorowe i wyróżniające się wyglądem kaptury K01. Ponownie też mogliśmy testować skutery firmy Seacraft.

Do tego mieliśmy Łukasza Jaczuna, reprezentanta warszawskiego Muzeum Nurkowania z naręczem książek – ostatnich publikacji Kariny Kowalskiej o historycznym sprzęcie nurkowym i w ogóle historii nurkowania w Polsce. Ja jeszcze przywiozłem zapas eleganckich kubków upamiętniających 10tą edycję NFM z przepiękną grafiką Tomka „Amigo” Budziszewskiego i całą stertę nagród, które sponsorowały wszystkie firmy uczestniczące w NFM. W zestawie nagród nie mogło zabraknąć kalendarzy od Ireny Stangierskiej. Z takim przygotowaniem mogliśmy rozpocząć dziesiątą edycję enefemu.

Najważniejsza część festiwalu – sobotni rozkład jazdy był ułożony ciasno – tutaj naprawdę dużo się działo i nie było ani chwili wytchnienia. Zaraz po śniadaniu rozpoczęło się wydawanie sprzętu do testowania. Przy czym warto nadmienić, że tutaj początkujący nurkowie mogli skorzystać z pełnej pomocy przy rozgryzaniu systemów grzewczych – przygotowanie skafandra, wymiana zaworu, montaż baterii, prowadzenie kabli i korzystanie z odzieży grzewczej. Każdy dosłownie mógł przetestować systemy grzewcze tak, że chłodek jeziorowej toni czy nawet samo dojście do wody w warunkach kulkowej zimy nie stanowiły straszaka.

Przy okazji testowania rozpoczęły się zgłoszenia grup do naszej pierwszej terenowej gry podwodnej. Wraz z niezastąpionym Kamilem Jakuzą Jaczyńskim przygotowaliśmy tor podwodny do podwodnej wersji biegu na orientację. Przy czym od początku zakładaliśmy, że zespoły nie będą rywalizować na czas, czy ze sobą ścigać w inny sposób, ale po prostu chodziło o realizację trasy, do której prowadziły kolejne wskazówki pod wodą. Na końcu tej trasy każda z drużyn pobierała jeden z kluczy powieszonych pod platformą. Jeden z kluczy miał otworzyć dostęp do „skarbu”. Nasze obawy czy gra wypali, czy znajdą się chętni, czy któryś z elementów naszej gry nie wypali – na szczęście się nie ziściły. A przygotowania były całkiem poważne – spędziliśmy sporo czasu w piątek pod wodą rozmieszczając na kolejnych platformach i punktach nawigacyjnych mapki z kolejnymi instrukcjami do odnalezienia następnych punktów trasy. Kamil spalił też dużo kalorii mocując się z trytytkami z kluczami pod platformą. Wszystko jednak zagrało – zalaminowane solidnie mapki, mocowanie, wskazówki dla drużyn. Być może spotkacie jeszcze mapki pod wodą jak wybierzecie się niedługo na Kulkę, gdyż uznaliśmy, że są ciekawym uzupełnieniem podwodnej infrastruktury zbiornika będąc przy okazji pomocą w podwodnej nawigacji.

Wszystkie drużyny wróciły z kluczami, a my po obiedzie ruszyliśmy z kolejną częścią atrakcji: prelekcje, prezentacje, panel dyskusyjny, potem po kolacji sprawdzanie kluczy, losowanie upominków od sponsorów, obowiązkowe nurkowe kalambury i na koniec nowość: „stand-up” Kamila o tym, jak męczące jest realizowanie pasji nurkowania.

Pierwszym prelegentem był Łukasz Jaczun, którego konikiem są tleniaki, czyli tlenowe rebridery. Łukasz jest zapaleńcem uwielbiającym grzebanie w historii, więc z ogromną pasją (i niepotrzebnym zupełnie pośpiechem) zabrał się za przedstawienie rysu historycznego obecności tych dziwnych nurkowych systemów na świecie i w Polsce. Temat o tyle ciekawy, że w zasadzie właśnie od tych aparatów zaczęło się nurkowanie sprzętowe. Te proste, lekkie i kompaktowe konstrukcje pozwalają nurkować na niewielkie głębokości, ale ogromną ich zaletą jest właśnie ich prostota i kompaktowość, co Łukasz pokazał odsłaniając zawartość niewielkiej torby na ramię, którą spokojnie można zabrać na rower.

Następnym gadułą byłem ja. Mój temat miał być tylko wprowadzeniem w dyskusję, której tematem była wrakowa turystyka bałtycka. Skupiłem się na tym, jak wyglądała historia moich przygód z łódkami pływającymi po Bałtyku z nurkami. Od czego się zaczęło, skąd można było wypływać i na jakie wraki, jak ta współpraca wyglądała i jak sytuacja wygląda obecnie. A nie wygląda niestety wesoło. Ubyło nam łódek wożących nurków, ceny wystrzeliły w kosmos, zainteresowanie nurkowaniami bałtyckimi spadło.
To był właśnie motyw przewodni dyskusji po mojej prezentacji. Dla mnie ważnym wątkiem w niej była nieobecność tego tematu na Baltictechu, który moim zdaniem w swoim DNA ma zapisane wrakowe nurkowania bałtyckie, a kwestia prezentowania czy promowania jakiejkolwiek turystyki tam nie istnieje. Ciekawe, bo ten temat nie jest kompletnie zagospodarowany ani przez organizatorów (miejsce na promocję lokalnej turystyki wrakowej), ani wystawców (brak oferty dla polskiego czy zagranicznego gościa Baltictechu – a tych przecież nie brakowało). Prelekcje – owszem – odbyły się, zagranicznych gości o ciekawych miejscach od nurkowania ze Szwecji chociażby. Nasi też mówili o stworzeniu podwodnego skansenu na zatoce puckiej. Brakuje jednak jakiegoś wypełnienia i jasnego drogowskazu, jak można realizować te nurkowania. Niestety nie każdego w końcu stać na postawienie swojej łódki i pływanie na wraki po pracy jak na zakupy do Tesco.

Po bloku pogadanek, czas na rozrywkę – po kolacji rozwiązaliśmy więc zagadkę „skarbu”, do którego klucze wyławiali uczestnicy naszej podwodnej gry. Skarbem okazały się wejściówki do Deepspot i butelka szlachetnego „kulkowego” rumu. Potem rozlosowaliśmy upominki wśród uczestników Festiwalu. Wśród najciekawszych nagród były latarki nurkowe, wejściówki do Deepspot, kaptury K01, kalendarze Ireny Stangierskiej, książki z oferty Muzeum Nurkowego, odzież nurkowa Kwark, afterdive od Santi, gadżety od Seacrafta.

Zamknięciem dnia były kalambury nurkowe – to już nasz popisowy wręcz numer na wieczór (pokazywanie takich rzeczy na migi jak grzałka Michalaka, albo …. „kiepska” 😉 wizura) a potem już tylko występ Kamila – można to nazwać pierwszym poważnym „stand-upem” nurkowym, ale Kamil strasznie się bronił przed tą nazwą. Niezależnie od tego, jak to nazwać, Kamil dał nam popis swoich możliwości w rozweseleniu towarzystwa opowiadając o tym jak ta nasza pasja jest uciążliwa. Samo zapisanie się na kurs to czasami wyzwanie: wybór szkoły, instruktora, federacji, zapytanie o cokolwiek na forum nurkowym, logistyka wyjazdu nurkowego – to wszystko to droga przez pułapki, mękę i cierpienie. Fantastyczną puentą były dowcipy, jakie Kamilowi zaproponowała sztuczna inteligencja. Kamil przygotowując się do programu postanowił sprawdzić co AI ma do zaproponowania w kwestii nurkowych żartów. Dowcipy były oczywiście dramatycznie suche, ale właśnie w tym tkwiła ich moc.

Niedzielne przedpołudniowe nurkowania testowe były już tylko domknięciem udanego weekendu. Przy obiedzie nastąpił czas pożegnań, rozstań, podziękowań, poszukiwania zapomnianego, zaginionego sprzętu i snucia planów na kolejne spotkania. Ja już mam swoje przemyślenia co do przyszłości NFMu, bardzo chciałbym wprowadzić kilka zmian w formułę imprezy by nadać jej nowej energii, ale o tym jeszcze chwila. Grunt, że wracam spełniony, usatysfakcjonowany tą edycją i bardzo podbudowany odbiorem.

W tym miejscu chciałbym podziękować każdemu z wystawców nie tylko za użyczenie sprzętu do testowania, ale za dorzucenie się do puli nagród, a więc alfabetycznie:

Ammonite System – do testów zestawy zasilające grzanie, termozawory, oświetlenie, do nagród trafiło oświetlenie backupowe LED ONE.

Avatar – do testów: skafandry, do nagród: odzież i gadżety AFTERDIVE.

CTN Piórewicz – do testów i do nagród: kaptury K01.

Deepspot – do nagród: wejściówki scuba/free.

Extreme Divers Lublin – do testów i do nagród : latarki firmy Divepro.

Hi-Max Polska – do testów i do nagród: oświetlenie.

Irena Stangierska – do nagród: kalendarze z fotografiami jej autorstwa.

Kwark – do testów: grzewcza odzież od rękawic po pełne ocieplacze, do wygrania: odzież nurkowa.

Lena Diving – do nagród: voucher na nurkowania wrakowe.

Muzeum Nurkowania – książki Kariny Kowalskiej o historii nurkowania.

Santi Diving – do testów: skafandry i odzież, kompletne systemy grzewcze. Do nagród: odzież afterdive, gadżety.

Seacraft – do testów: skutery, do nagród: odzież i gadżety.

Wszystkim bardzo dziękuję za wsparcie Festiwalu. Gratuluję wszystkim, którzy zdobyli te upominki. Dziękuję wszystkim uczestnikom X NFM za aktywne uczestnictwo, wspólne chwile radości i doskonałej zabawy.