Archiwa tagu: nurek zawodowy

Harpunem w układ

Ta historia przykuwa moją uwagę od dłuższego czasu. Nie dotyka ona dziedziny nurkowania, którą ja uprawiam, więc nie dotyka mnie bezpośrednio, jednak nurkowanie zawodowe, czyli prace podwodne to bardzo ciekawa część świata podwodnego. Moje zainteresowanie wzięło się z tego, że znam bezpośrednio zaangażowanych w ten konflikt ludzi i znam podobne historie z innych dziedzin podwodnych.

Wszystko zaczęło się od poznania chłopaków z Harpuna. Przyjechali na Deepspot EXPO 2024, zrobili masę fajnej roboty dosłownie wylewając litry potu i pracując jak w ulu by jak najwięcej osób chętnych (a tych nie brakowało) mogło zobaczyć, jak nurkuje się w sprzęcie do prac podwodnych – czyli hełmie z kabloliną, czy masce pełnotwarzowej połączonej radiowo z powierzchnią. Uwijali się jak w ukropie, dosłownie nie mieli za dużo chwil do wytchnienia i widać było po nich, że robią to z ogromnym entuzjazmem. Na etapie rozmów o ich uczestnictwie nie było rozmów o tym, co oni z tego będą mieli, nie było zastanawiania się, ile dzięki temu mogą sprzedać kursów i tak dalej. To czysto wizerunkowa akcja, pokazanie się światu – tak wygląda praca pod wodą. Bardzo zjednali mnie tym podejściem. Podobało mi się ich zaangażowanie i autentyczna chęć zrobienia fajnej roboty.

Już gdzieś wcześniej od kogoś słyszałem, że środowisko szkolące nurków zawodowych to dość zamknięta grupa, że każdy tylko i wyłącznie myśli o własnym ogródku, że patrzy wilkiem na konkurencję. Każdy każdemu przykleja łatkę: ci są drodzy, robią trochę na odwal się, ale nie ma większych problemów, tamci mocno dokręcają śrubę, ale nie bardzo się to przekłada na realia pracy potem i tak dalej. Dość podobne historie dotyczą mojego środowiska szkolącego nurków sportowych – czyli nurkujących dla własnej przyjemności. Im większe pieniądze do zarobienia, tym opinie bardziej skrajne i ciężar zarzutów (oczywiście przekazywanych pokątnie, w kuluarowych rozmowach a nie na forum ogólnym) większy.

I tu zaczyna się historia walki Harpuna o miejsce na rynku, a dokładnie o byt na rynku uzależniony od potwierdzenia nabywanych uprawnień. Inaczej niż w nurkowaniu rekreacyjnym nurkowie zawodowi po odbyciu szkolenia w którymś z ośrodków udają się na egzamin państwowy przed niezależną komisją powoływaną przez Urząd Morski, czyli państwową instytucję. Kłopot polega na tym, że Harpunowi kursanci nie bardzo są w stanie na taki egzamin się dostać:

WIRTUALNA POLSKA: WIELKA AWANTURA O RATOWANIE GÓRNIKÓW

Oczywiście druga strona nie pozostaje dłużna i oskarża Harpuna, co kończy się zabraniem uprawnień Harpunowi do szkolenia nurków zawodowych. Ten artykuł jest niestety płatny:

GAZETA WYBORCZA: INTRYGI W ŚRODOWISKU NURKÓW ZAWODOWYCH

Zachęcam do zapoznania się z oboma artykułami. Jako, że drugi jest płatny, przytoczę w skrócie opisany tam wątek.

Artykuł szerzej opisuje nieprawidłowości, jakie zgłoszono do urzędu, który wydał decyzję o cofnięciu uprawnień. Nieprawidłowości zgłasza jeden konkretny kursant, któremu zaliczono więcej nurkowań niż to miało miejsce w rzeczywistości i że część nurkowań to były po prostu sprężenia w komorze dekompresyjnej.

Z tego, co zdążyłem zorientować się to przepisy dopuszczają odbycie części szkoleń w formie sprężenia w komorze, ale rzeczywiście ilości nurkowań mogą budzić wątpliwości.

Wspomina się o wcześniejszych zgłoszeniach i incydentach odnośnie działalności Harpuna, które pokazują na braki w szkoleniach, skracanie ścieżki edukacji i powodowanie niebezpiecznych sytuacji.

Rozumiem kaliber oskarżeń, rozumiem wagę tej decyzji na podstawie tych oskarżeń, ale brakuje mi w tym artykule miejsca na to by Harpun mógł wystąpić w swojej obronie – tak jak i w świetle decyzji – Urząd nie dał miejsca Harpunowi do obrony, do wyjaśnienia. I to chyba w tym wszystkim mi się najbardziej nie podoba.

Co zabawne, pod moim wpisem opisującym ten artykuł od razu pojawiły się wpisy pokazujące rzeczywistość z drugiej strony. Cytuję wpisy (pisownia oryginalna):

„Sprawa z tym kursantem wygląda tak, że ja byłem na tym kursie, i po fakcie połączyłem kropki. Kolega ok. 22 letni przychodzi na kurs i cały miesiąc (!!) nagrywa wszystko dyktafonem (w ukryciu, czaicie, razem paliliśmy i plotkowaliśmy, a on się nawet nie zająknął), co udostępnia później UM razem z „doniesieniem”. Spóźnia się na każde bezwzględnie zajęcia w wodzie (co powoduje początkowo nasze żarty, bo nie uczestniczy w noszeniu sprzętu), ale w praktyce dezorganizuje harmonogram i powoduje że kończymy dużo później, czasem nie wyrabiając się przed burzą (czerwiec był fatalny pogodowo). Tak jak i ja ma uroczystość rodzinną, więc traci razem ze mną dzień nurkowań, więc zaczyna mnie nagabywać abyśmy razem wymogli na Robercie podpisanie nurów bez nurów. Nie zgadzam się, z resztą w żartach z naszej strony, Robert kategorycznie odmawia jakichkolwiek dywagacji na ten temat. Później przyjeżdża specjalnie dla nas na 7 zrobić te dodatkowe nurkowania. Kolega oczywiście się nie pojawia. Dodam że koleś, który nigdy nie nurkował, składa profesjonalne zawiadomienie do UM, jakoby nie był przygotowany do egzaminu, na 30 stron z własnymi interpretacjami ustawy i skomplikowanymi wyliczeniami roboczogodzin, procedur itp… Skontaktowałem się z dziennikarzem Gazety, który to pisał, stwierdził że zauważył dziwne koincydencje… Szkoda że ich nie opisał, tylko dał „relację pokrzywdzonego Kacpra”….. Generalnie sprawa skrzywdziła wielu kursantów, którzy ciężko pracowali przez miesiąc. Ale układy są ważniejsze.”

„Ta sprawa to jedno wielkie bagno UM i układów. Wytłumacz mi jak można wyznaczyć nam egzamin, 14 dni do przodu, następnie wejść z kontrolą (na 3 dni przed egzaminem), która przekracza dopuszczalny czas 60 dni (!!) (tłumaczenie że urlopy itp), następnie wydać decyzję o rozpoczęciu nowej edycji kursu (wiedząc już że go zablokują) i przekazać decyzję (bez wyjaśnienia) pocztą w połowie kolejnego kursu. Przecież to na kilometr śmierdzi chęcią uwalenia finansowego ośrodka, tak aby się więcej nie pozbierał. Ale widać takie mamy urzędy w Polsce…”

Właśnie przed chwilą Kamil z kanału „Spod Wody” opublikował ciekawy wywiad z Robertem Poleskim z Harpuna, który opisuje bliżej sytuacje z ich punktu widzenia. Oczywiście, to jest subiektywna ocena z jednej strony, więc obaj z Kamilem pracujemy nad tym by w podobnym tonie mogły wypowiedzieć się osoby z drugiej strony.

Jeszcze na koniec zapraszam na stronę lub profil Harpuna, gdzie opublikowali swoje oświadczenie i można śledzić sprawę na bieżaco:

https://www.facebook.com/OSPPHarpun

https://www.osppharpun.pl/

Podsumowując, chcę, żeby to jasno wybrzmiało. Ja nie chcę bronić Harpuna, jeżeli oskarżenia okażą się prawdziwe, jeżeli potwierdzi je sąd, to ja to doskonale zrozumiem. Jednak kaliber kontroskarżeń też jest solidny, a najsłabsze w tym wszystkim jest podejrzenie, że Urząd Morski nie jest niezawisłym i obiektywnym ośrodkiem kontrolującym prawidłowość procesu nabywania uprawnień.

To jest wątek, który mi się w tym wszystkim najmniej podoba. Chciałbym, żeby te i Kamila publikacje przynajmniej doprowadziły do wyjaśnienia tych wątków. Bo w to, że konkurencyjne wobec siebie ośrodki szkolące nurków przestały na siebie nawzajem „nadawać” i wzajemnie się oskarżać, zwyczajnie już nie wierzę. Trzeba to po prostu uznać za pewnego rodzaju folklor.